Pochodowi komunistów w Kijowie, który rozpoczął się przed pomnikiem Lenina, próbowali przeszkodzić ukraińscy nacjonaliści, rzucający w uczestników marszu jajkami i starający się odbierać komunistom czerwone flagi. Doszło do niewielkich starć. Zwolennicy Komunistycznej Partii Ukrainy maszerowali w poniedziałek główną ulicą stolicy Ukrainy, Chreszczatykiem, mimo wydanego wcześniej sądowego zakazu demonstracji.

Reklama

Zakaz ten starali się wyegzekwować członkowie nacjonalistycznej partii Swoboda, wyrywając komunistom z rąk czerwone flagi. Jedną z nich następnie publicznie spalili. Gdy komuniści dotarli do znanego z czasów pomarańczowej rewolucji 2004 r. Majdanu (placu) Niepodległości, w ich stronę poleciały jajka i opakowania z kefirem. Ataku dokonało kilku członków Swobody, którzy zostali zatrzymani przez milicję.

W 94. rocznicę rewolucji październikowej do komunistycznych demonstracji doszło także w innych miastach Ukrainy. 500 osób przemaszerowało ulicami i Doniecka na wschodzie kraju, skąd pochodzi prezydent Wiktor Janukowycz. Uczestnicy akcji zarzucili szefowi państwa, że "otoczył się amerykańskimi doradcami i chodzi na pasku Zachodu".

W Zaporożu (wschodnia Ukraina) komuniści odsłonili odrestaurowane popiersie Józefa Stalina, które wcześniej, 1 stycznia br., zostało wysadzone w powietrze. Czyn ten władze potraktowały wówczas jako terroryzm, a o jego przeprowadzenie oskarżono ugrupowania nacjonalistyczne. Rocznicę przewrotu bolszewickiego 1917 roku uczczono także w Sewastopolu na półwyspie krymskim (południowa Ukraina). Po ulicach tego miasta, które jest główną bazą stacjonującej na Ukrainie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej jeździł autobus, oklejony portretem Stalina.

Reklama

W Sewastopolu odbył się także marsz komunistów i organizacji prorosyjskich, który zakończył się bójką. Doszło do niej między przedstawicielami "Sojuszu Robotników Sewastopola" a komunistami, których ci pierwsi oskarżyli o sprzedajność - podały lokalne media.