Te sankcje nie będą skuteczne. Tak wprowadzone przez Unię Europejską restrykcje wobec 21 osób odpowiedzialnych za eskalację konfliktu na Krymie ocenia prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego Zbigniew Pisarski. Ministrowie spraw zagranicznych Wspólnoty wpisali na czarną listę zarówno przedstawicieli krymskich władz, jak i rosyjskich polityków, choć nie tych kluczowych.
Te osoby będą miały zakaz wjazdu do Unii, a ich pieniądze na kontach w europejskich bankach zostaną zamrożone. Zbigniew Pisarski komentuje to krótko: . Prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego tłumaczy, że gdyby dotknęły one oligarchów czy szefów Gazpromu, to wówczas odniosłyby jakiś rezultat. Natomiast jeśli dotyczą urzędników państwowych, którzy i tak składają Putinowi, to musieli oni być na to przygotowani.
- dodaje Pisarski. Zdaniem prezesa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego tylko sankcje ekonomiczne, które będą dotykały gospodarkę rosyjską, mogą przynieść rezultaty.
Ekspert tłumaczy, że eksport unijnych produktów i usług tylko w siedmiu procentach jest skierowany na rynek rosyjski, natomiast niemal 50 procent surowców, zwłaszcza energetycznych z Rosji jest sprzedawanych do Unii Europejskiej, więc ewentualne sankcje gospodarcze będą bardziej dotkliwe dla Federacji Rosyjskiej. - podkreśla Pisarski.
Dokładna lista z nazwiskami ma być jeszcze dziś opublikowana w dzienniku urzędowym Unii Europejskiej. Nieoficjalnie wiadomo, że znajdzie się na niej 10 rosyjskich urzędników i polityków, ośmiu przedstawicieli władz na Krymie oraz trzech wojskowych. Unia nie objęła sankcjami prezydenta, ani szefa rosyjskiej dyplomacji, bo nie chciała zamykać wszystkich drzwi i pozostawiła sobie możliwość prowadzenia rozmów dyplomatycznych. Sankcje na Rosjan nałożyły też Stany Zjednoczone, ale czarne listy nie są takie same.
Waszyngton poszedł o krok dalej i objął sankcjami najbliższych współpracowników prezydenta Putina. O kolejnych sankcjach wobec Moskwy będą rozmawiać przywódcy 28 krajów Wspólnoty na rozpoczynającym się w czwartek unijnym szczycie w Brukseli.