Kreml dość ostro prowokuje Waszyngton. W amerykański Dzień Niepodległości, dwa rosyjskie bombowce były 40 mil od wybrzeży Kalifornii, a ich piloci złożyli Amerykanom życzenia. Tego samego dnia Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z Barackiem Obamą domagał się także od Waszyngtonu nowego otwarcia w stosunkach między Rosją a USA.
Czwartego lipca, u wybrzeży Kalifornii pojawiły się dwa rosyjskie bombowe Tu-95, które mogą przenosić broń atomową - pisze portal freebeacon.com. Gdy samoloty były już tylko 40 mil od wybrzeża, jeden z nich nadał komunikat.. Amerykanie od razu poderwali dyżurną parę F-15, która przechwyciła samoloty i zmusiła je do zmiany kursu. Do podobnego zajścia doszło nad Alaską, gdzie F-22 przechwyciły kolejną parę Tu-95. Amerykańscy wojskowi mają już dość tych incydentów - nie wiedzą, czy to prowokacja, czy też próba ataku.
Jednocześnie, tego samego dnia do Baracka Obamy zadzwonił Władimir Putin. Rosyjski przywódca wzywał swego amerykańskiego partner do poprawienia stosunków między Kremlem i Waszyngtonem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Powiązane