Artykuł dotyczący wypowiedzi szefa MON Antoniego Macierewicza ukazał się na portalu w poniedziałek wieczorem. pisze RBK.
Portal przypomina główne ustalenia rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) oraz Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera w Polsce. Zauważa następnie, że w kwietniu 2014 roku szef prokuratury wojskowej w Warszawie płk. Ireneusz Szeląg wykluczył, że na pokładzie Tu-154M znajdowały się materiały wybuchowe (prokuratura ogłosiła wtedy, że biegli nie znaleźli śladów po wybuchu na pokładzie-PAP).
- pisze portal.
Portal cytuje opinię Wadima Wołobujewa z Instytutu Slawistyki Rosyjskiej Akademii Nauk, który uważa, że "Moskwa sama częściowo sprowokowała pojawienie się alternatywnych wersji katastrofy, nie przekazując stronie polskiej szczątków samolotu".
Rozmówca portalu powiedział, że "Macierewicz już od czasu wyznaczenia go na szefa komisji parlamentarnej (ds. zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M) był przekonany, że w samolocie doszło do wybuchu, a rezultaty pracy komisji Millera nie miały dla niego żadnego znaczenia".
Wołobujew ocenia, że należy teraz oczekiwać ze strony władz Polski dalszych działań związanych z badaniem przyczyn katastrofy, w tym "możliwych prób zaangażowania struktur europejskich". Zdaniem rozmówcy RBK w każdym wypadku wypowiedzi tego rodzaju nie wpłyną pozytywnie na stosunki Rosji i Polski.
Szef MON Antoni Macierewicz podczas wykładu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w sobotę wyraził m.in. pogląd, że Polska była "pierwszą ofiarą terroryzmu w latach 30.". powiedział.
W katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.