Dziennik Gazeta Prawana logo

SBU już wie, kto zorganizował protest "Polaków". Ustalili nazwisko. Tropy prowadzą do Rosji

31 marca 2017, 19:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Żołnierzyki na mapie Polski, Ukrainy, Rosji i okolicznych krajów
Żołnierzyki na mapie Polski, Ukrainy, Rosji i okolicznych krajów/Shutterstock
Zleceniodawcą blokady granicy między Ukrainą i Polską, w której uczestniczyli ludzie podający się za przedstawicieli polskiej mniejszości, był przywódca radykalnej ukraińskiej organizacji „Nadżak” Mykoła Dulski – ogłosiła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

– oświadczyła SBU, dodając, że jest on poszukiwany przez ukraińskie władze i ukrywa się w Rosji.

Według SBU zarówno przeprowadzony w środę po północy ostrzał polskiego konsulatu w Łucku, jak i zorganizowana tego samego dnia w godzinach porannych akcja "Polaków" na trasie do granicy to dwie części jednej akcji, zorganizowanej przez rosyjskie służby specjalne.

(ukraińskiego)– głosi komunikat.

W sprawie blokady granicy SBU przesłuchała 92 osoby, a jej organizatorom zarekwirowano. W toku śledztwa przeprowadzono rewizje mieszkań w Kijowie, Lwowie i w miejscowości Netiszyn w obwodzie Chmielnickim – poinformowano.

W czwartek prokuratura obwodu lwowskiego podała, że w związku z blokadą zatrzymała dwóch mieszkańców Kijowa. Prowadzone jest przeciwko nim śledztwo z paragrafów o zamachu na integralność terytorialną państwa oraz o naruszeniu równych praw obywateli ze względu na ich przynależność rasową i narodową.

W środę około 150 osób zablokowało trasę między Lwowem a prowadzącym do Polski przejściem granicznym Rawa Ruska-Hrebenne, domagając się m.in. . Policja ustaliła, że wśród demonstrantów, którzy twierdzili, że są przedstawicielami żyjącej na Ukrainie mniejszości polskiej, Polaków nie było. Niemniej podczas blokady, którą zorganizowano we wsi Grzęda, pojawiły się transparenty z polskimi napisami.

Policjanci ustalili także, że uczestników akcji wynajęto, a jej organizatorzy za udział w „polskim proteście” płacili ok. 200 hrywien (ok. 30 zł).

Ukraińskie media nie wykluczały wcześniej, że za akcjami przy granicy z Polską stoją te same siły, które zaatakowały konsulat RP w Łucku na północnym zachodzie kraju. Placówka została ostrzelana z granatnika, którego pocisk trafił tuż nad częścią mieszkalną, gdzie przebywali pracownicy konsulatu. W incydencie nikt nie ucierpiał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj