Reklama

"Wspólnie przeciw zagrożeniu zdrowia i życia kobiet i w walce o wspólną wolność" – w ten sposób zachęcają do solidarności z Polkami organizatorzy akcji u południowych sąsiadów.

I tłumaczą o co dokładnie chodzi. "W Polsce od początku lat 90. obowiązuje dość przerażające prawo do aborcji, które pozwala na usunięcie ciąży tylko w przypadku gwałtu, wad płodu czy życia matki". Dodają, że obecnie w Sejmie znalazł się projekt mający zakazać aborcje z powodu wad płodu. Do tej pory apel wsparło około ponad pół tysiąca osób.

W Polsce pierwszy "Czarny Protest" miał miejsce w październiku 2016 roku, wtedy ulicami miast Polskich przeszło ok. 100 tys. kobiet. Wówczas ostatecznie Sejm odrzucił obywatelskie projekty zaostrzające przepisy aborcyjne. Temat znowu powrócił.

W ubiegłym tygodniu przez Sejm został przyjęty i skierowany do dalszych prac w komisji projekt obywatelski, wniesiony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, "Zatrzymaj aborcję", w którym autorzy proponują usunięcie z obecnych przepisów „możliwości zabicia dziecka ze względu na podejrzenie niepełnosprawności bądź choroby”.

Wszystko wskazuje na to, że na razie z rozstrzygnięciami w jego sprawie Sejm poczeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. W listopadzie grupa 100 posłów skierowała wniosek o rozpatrzenie przez Trybunał czy zakaz usuwania ciąży z powodu wad płodu jest konstytucyjny. PiS liczy, że instytucja ta szybko zajmie się sprawą. Posłowie przypominają bardzo podobną sytuację z 1996 roku – kiedy w grudniu do TK wpłynął wniosek w sprawie zaskarżenia możliwości przeprowadzenia aborcji ze względów społecznych. Orzeczenie było wydane po pół roku w maju 1997 roku uznając, że jest to niekonstytucyjne. Podobnie, zdaniem posłów PiS, może być teraz – i decyzja może zapaść już w kwietniu tego roku (wniosek był złożony w listopadzie).

W sobotę przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych odbył się pod Sejmem kolejny Czarny Protest, w którym udział wzięło ok. 2 tys. osób. Kolejny pod hasłem „Miarka się przebrała” jest planowany w tym tygodniu.