Dziennik Gazeta Prawana logo

Francuskie media: To nie "żółte kamizelki" podpalały Pola Elizejskie, tylko zwykli chuligani

25 listopada 2018, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Protest żółtych kamizelek
Protest żółtych kamizelek/PAP/EPA
Mimo że sobotnia manifestacja tzw. ruchu "żółtych kamizelek" zakończyła się starciami z policją na Polach Elizejskich, podpalaniem barykad i rabowaniem sklepów, francuskie media nie obarczają winą za tę sytuację protestujących, lecz zwykłych chuliganów.

W sobotę około 8 tys. "żółtych kamizelek" nie zastosowało się do zakazu manifestacji na Polach Elizejskich. "Żółte kamizelki" to potoczna, lecz już powszechnie używana nazwa rozpoczętego 17 listopada blokadą dróg, protestu przeciw podwyżkom podatków na paliwa.

Bardzo szybko doszło do starć z policją, która po raz pierwszy od bardzo dawna, oprócz gazów ogłuszających i łzawiących, użyła armatek wodnych. Sceny zarejestrowane przez telewizje i pokazywane niemal cały czas sugerują, że to manifestanci zaatakowali siły porządkowe. Jednak według reporterów wszystkich prawie mediów, to policja pierwsza użyła przemocy, by zepchnąć spokojnie manifestujących z Pól Elizejskich.

– pisała reporterka dziennika „Le Monde” Aline Leclerc.

Niektórzy manifestanci starali się przeciwstawiać policji. – mówiła do mikrofonu radia „France Info” kobieta przedstawiona jako „żółta kamizelka” z wschodniej Francji.

Na Polach Elizejskich szybko pojawiły się grupki chuliganów, niemających nic wspólnego z "żółtymi kamizelkami". To oni rozbijali witryny sklepów i rabowali towary, twierdzą sprawozdawcy. Władze, wsparte analizami kilku ekspertów, nagłaśniają udział skrajnej prawicy w tych zajściach i obwiniają przywódczynię Zjednoczenia Narodowego (RN, dawny Front Narodowy) Marine Le Pen o to, że wzywała protestujących do wyjścia na Pola Elizejskie.

Rzecznicy jej partii odrzucają te oskarżenia, przypominając, że Le Pen pytała tylko, dlaczego zakazuje się wstępu na Pola Elizejskie "żółtym kamizelkom", podczas gdy zezwala się tam na zgromadzenia z okazji wielkich wydarzeń sportowych.

Stawianiu znaku równości między manifestantami a chuliganami sprzeciwiają się komentatorzy i politycy partii opozycyjnych. Komentator dziennika „Ouest-France” Stephane Vernay tłumaczył w BFMtv, że "rozróby nie były ani prawicowe, ani lewicowe". Jego zdaniem, to chuligani z przedmieść "mieli ochotę tłuc szyby, kraść towary i bawić się z policją w kotka i myszkę".

Constance Le Grip, deputowana prawicowej partii Republikanie, ostrzegała w debacie telewizyjnej przed "wrzucaniem do jednego worka" manifestantów i chuliganów. Oskarżyła rząd o "stygmatyzowanie i karykaturowanie" manifestacji. Takie podejście oznacza, według parlamentarzystki, "całkowitą ślepotę na rzeczywistość".

Większość "żółtych kamizelek" była przestraszona i przede wszystkim zrozpaczona tym, co się działo. W wypowiedziach dla stacji radiowych i telewizyjnych manifestanci wyrażali niepokój, że "z powodu wybryków ich żądania przestaną być słyszalne".

Komentatorzy i politycy opozycyjni, głównie skrajnie prawicowi, oskarżają ministra spraw wewnętrznych Christophe'a Castanera, że nie zabezpieczył Pół Elizejskich, po to by obrazy gwałtu i przemocy, odebrały "żółtym kamizelkom" wysokie poparcie społeczne.

Merostwo Paryża twierdzi, że prefektura policji nie wezwała handlowców i właścicieli kawiarni do zabezpieczenia sprzętu ulicznego, ani samego merostwa do usunięcia barierek i maszyn budowlanych, co spowodowało szkody i ułatwiło ustawianie barykad. Niektórzy eksperci wyrażali jednak opinię, że to zadanie należało właśnie do merostwa.

Wielu komentatorów i ekspertów zgadza się z opinią, że choć to, co działo się w sobotę na Polach Elizejskich, było bardzo spektakularne, szkody są mniejsze niż po ostatnim paryskim pochodzie pierwszomajowym. – pisał w dzienniku „Le Figaro” Arnaud Benedetti, wykładowca komunikacji politycznej na Sorbonie.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział wystąpienie na wtorek. Komentatorzy zastanawiają się, czy ogłosi jakieś ustępstwa na rzecz protestujących.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj