- oświadczył Blinken podczas zwołanego przez Rosję posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w siódmą rocznicę zawarcia porozumień mińskich. Blinken stwierdził, że Rosja już podjęła kroki w kierunku wojny, próbując stworzyć pretekst do inwazji, oskarżając Kijów m.in. o możliwy atak bronią chemiczną, zamach terrorystyczny na terytorium Rosji, czy o "ludobójstwo". Zaznaczył, że rosyjskie media już zaczęły intensyfikację podobnych oskarżeń, w tym podczas czwartkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa.
Rosja, która sprawuje obecnie prezydencję w Radzie, zaprosiła na posiedzenie prorosyjską aktywistkę Tetianę Montian, która stwierdziła m.in., że władze w Kijowie są "kolonią Zachodu" i "zniewoliły" Ukraińców, dopuszczając się przy tym zbrodni przeciwko ludności Donbasu.
Blinken przedstawia szczegóły rosyjskiego ataku
Blinken stwierdził, że kolejną fazą planu Rosji będzie zwoływanie "teatralnych" posiedzeń ciał takich jak Rada i stwierdzenie, że musi bronić rosyjskojęzycznej ludności na Ukrainie. - mówił dyplomata.
Szef amerykańskiej dyplomacji dodał, że USA mają też informacje o tym, iż na liście celów rosyjskiej agresji znajduje się Kijów, a Rosja ma plany ataku przeciwko konkretnym grupom Ukraińców. Wezwał przy tym Rosję do jasnego zaprzeczenia, że przeprowadzi atak przeciwko Ukrainie i dodał, że z radością przyjmie krytykę, jeśli informacje USA się nie potwierdzą. Stwierdził, że jeśli Rosja odmówi takiego zaprzeczenia . Zapowiedział jednocześnie, że USA chcą
Wystąpienie Blinkena było nieplanowanym wcześniej przemówieniem i jak stwierdziła ambasador USA Linda Thomas-Greenfield, było reakcją na informacje wskazujące, że Rosja podjęła już ruchy w kierunku nadchodzącej inwazji.