zauważył emerytowany profesor University at Buffalo, były wykładowca m.in. New York University oraz Uniwersytetu Wrocławskiego.
Polski profesor: Od czterech dni nie możemy wyjść z domu
– wyjaśnia Braun, który był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Współczesnego we Wrocławiu i reżyserował w wielu wybitnych teatrach w Polsce, a także w USA.
Przyznaje, że sytuacja w jakiej znalazł się z żoną Zofią nie była tak tragiczna jak innych osób. Sporo ludzi, dodaje, straciło życie w strasznych zawieruchach.
Miasto całkowicie sparaliżowane
Według Zofii Braun miasto zostało całkowicie sparaliżowane. Śnieg sypie od czterech dni i przy mroźnej pogodzie jest go coraz więcej.
– opowiada pani Braun.
Ludzie utknęli w śniegu
Jej zdaniem pośród zmarłych w śnieżycy są głównie ludzie, którzy chcieli spędzić z rodziną czy bliskimi święta. Wbrew zakazom wyjechali i utknęli na drogach w śniegu, nawet jeśli mieli mocne samochody SUV.
– wyjaśnia p. Braun.
Opowiada o znajomym księdzu, który z posługą kapłańską bywa w szpitalach. Zwraca uwagę, że w wielkich szpitalach Buffalo nie można było wymienić obsługi. Lekarze i pielęgniarki na oddziałach dla ciężko chorych pracują tam bez przerwy i bez jedzenia.
Dramatyczna historia kierowcy i czwórki dzieci
„New York Times” opisuje dramatyczne położenie Zila Santiago uwięzionego w Buffalo w samochodzie Kia Sedona z czwórką dzieci w wieku od 2 do 6 lat, gdy na zewnątrz szalała śnieżyca.
– akcentuje gazeta. Dodaje, że pomoc nadeszła w Wigilię Bożego Narodzenia dopiero po 11 długich, ciemnych godzinach.
W internecie nie brak komentarzy ludzi z obszarów nawiedzonych burzą śnieżną. Utrzymane są w różnym tonie.
– przekonywał jeden z użytkowników sieci.
Ktoś inny podnosił brak konsekwencji władz apelujących o oszczędzanie energii elektrycznej poprzez rezygnację z używania pralek, suszarek, czy obniżanie temperatury na termostatach.
– pisze osoba niezadowolona z polityki władz.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski