Dziennik Gazeta Prawana logo

Zomowiec skazany za pobicie Przemyka

27 maja 2008, 14:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Cztery razy słyszał wyrok "niewinny", dziś jednak było inaczej. Zomowiec Ireneusz K. pójdzie do więzienia za śmiertelne pobicie Grzegorza Przemyka. Sąd wymierzył mu karę ośmiu lat więzienia. Jednak milicjant odsiedzi tylko połowę z tego. Sprawiedliwości wreszcie stało się zadość - skatowany Przemyk zginął w 1983 roku.

Sąd nie miał wątpliwości - to Ireneusz K. był Grzegorza Przemyka. I to przez niego student zmarł. Zomowiec dostał osiem lat więzienia. Jednak na mocy amnestii sąd złagodził karę o połowę.

Z zeznań byłych milicjantów i świadka wynikało, że Grzegorza Przemyka, syna opozycyjnej poetki, bił właśnie Ireneusz K. - podkreślał prokurator Robert Skawiński.

Dlatego chciał dla niego dziesięciu lat. Spodziewał się, że kara będzie pomniejszona o połowę. Z kolei ojciec zamordowanego studenta chciał domagał się "sprawiedliwego i surowego wyroku". Dzisiejsze orzeczenie nie jest prawomocne, a obrońca zomowca zapowiedział apelację.

Prokurator był pewny swego. "Byli milicjanci zeznają pokrętnie, ale w ich zeznaniach są elementy prawdy. A jej wykrywaczem są zeznania Cezarego F. (świadek, który razem z Przemykiem był na komisariacie), który w 1983 roku wskazał, że bił go ten milicjant, który chwycił za pałkę. Pałkę według zeznań milicjantów miał Ireneusz K." - tłumaczył przed sądem prokurator.

I dodał, że zeznania te potwierdzają zdjęcia z nieformalnej wizji lokalnej w komisariacie MO na Jezuickiej, jaką SB przeprowadziła z milicjantami tuż po śmierci Przemyka w 1983 roku.

Sąd po ogłoszeniu wyroku przekonywał, że w sprawie pojawiły się nowe przekonujące dowody. Dlatego tym razem wyrok jest inny niż po poprzednich czterech procesach.

Jednak sędzia Monika Niezabitowska-Nowakowska przyznała też, że sprawa była bardzo trudna. Dodała także, że Grzegorza Przemyka zatrzymano przypadkowo, a Ireneusz K. nie mógł wiedzieć, że jest on synem opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej.

Proces Ireneusza K. toczył się już po raz piąty. Wcześniej zomowiec był uniewinniany, ale sądy wyższych instancji wyroki te uchylały. Teraz oprawca już nie uniknie sprawiedliwości.

12 maja 1983 roku Grzegorz Przemyk, syn Barbary Sadowskiej, świętował wraz z kolegami maturę na warszawskiej Starówce. Zomowcy zabrali go do komisariatu przy ulicy Jezuickiej i tam bestialsko pobili. Przemyk zmarł.

Rok później prokuratura wszczęła śledztwo, ale jednocześnie komunistyczne władze za wszelką cenę chciały uchronić milicjantów przed karą. Winą chciano obarczyć sanitariuszy, którzy wieźli Przemyka z komisariatu do szpitala. W ocalonych aktach sprawy Przemyka zachowała się notatka ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka: "Ma być tylko jedna wersja śledztwa - sanitariusze".

W 1984 roku po reżyserowanym przez władze procesie, od zarzutu pobicia Przemyka uwolniono dwóch milicjantów - Ireneusza K. i Arkadiusza Denkiewicza - dyżurnego komisariatu z Jezuickiej.

Skazano zaś, po wymuszeniu w śledztwie nieprawdziwych zeznań, dwóch sanitariuszy, którzy wieźli chłopaka z komisariatu do szpitala. Wyroki te uchylono dopiero w 1989 roku.

Teraz, w kolejnym już procesie, nawet kilkadziesiąt osób może usłyszeć zarzuty w sprawie mataczenia po śmiertelnym pobiciu Grzegorza Przemyka. W tym gronie prawdopodobnie znajdzie się generał Kiszczak i Mirosław Milewski - były sekretarz Biura Politycznego PZPR.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj