Inne
Reklama

BARBARA SOWA: W TVP zapadła ponoć decyzja o odsunięciu Pani od prowadzenia "Wiadomości"?
HANNA LIS: Jak dotąd nikt z TVP do mnie w tej sprawie nie zadzwonił.

Decyzję miał podjąć szef serwisu Krzysztof Rak, uzasadniając, że stracił do Pani zaufanie
To jakaś kompletna bzdura. Z dużym zdziwieniem przeczytałam tę informację. Pominąwszy dwa pierwsze dyżury (Hanna Lis nie zgodziła się wtedy na emisję manipulowanego jej zdaniem materiału o reprywatyzacji i odmówiła prowadzenia programu - przyp.red.) w ostatnich miesiącach nasza współpraca układała się znakomicie. Jeszcze w zeszłym tygodniu szef zabiegał o to bym przeprowadziła wywiad z sekretarzem generalnym NATO. Wiem, że bardzo mu na tym zależało. O utracie zaufania nie mogło być mowy. Szczerze wątpię, że to waśnie Krzysztof Rak podjął taką decyzję.

To w takim razie kto. Prezes Andrzej Urbański?
Nie wiem.

>>> Pis traci wpływy w TVP?

Dla kogo byla pani niewygodna?
O to należałoby zapytać tego, kto podjął decyzję. Na moim biurku wylądowało co najmniej kilka skarg na wydania "Wiadomości" przeze mnie redagowane. Listy pochodziły z kręgów związanych z PiS. Skargi wysyłał np. Przemysław Gosiewski. W jednej z nich żalił się, że w wydaniu "Wiadomości", które prowadziłam, pominęliśmy jakąś "ważną z punktu widzenia PiS konferencję". Poprosiłam, żeby odpowiedzieć szefowi klubu PiS, że pokazujemy informacje ważne z punktu widzenia widza, a nie PiS.

Inne
Inne / Piotr Kowalczyk
Inne / Piotr Kowalczyk