Kłopoty zaczęły się w , w sobotę nad ranem polskiego czasu. Maszyna znajdowała się wtedy już nad Atlantykiem, gdzie szalały silne burze. "Samolotem trzęsło niemiłosiernie. Po kolejnym wstrząsie zrobiło się ciemno, " - opowiada mężczyzna proszący o zachowanie anonimowości.
Już po chwili światło zapaliło się ponownie. towarzyszył jednak dźwięk, który świadkowie opisują, . Rzeczywiście - samolot wtedy gwałtownie opadał: na specjalistycznych amerykańskich portalach lotniczych można znaleźć zapisy informacji radarowych lotu 002 - widać, jak .
Według naszego rozmówcy pilot samolotu zorientował się, że wskazania prędkościomierza są nieprawidłowe. Z radarowych zapisów również wynika, że boeing kilka razy raptownie tracił prędkość. Dlatego piloci zdecydowali o .
oznacza, że samolot był w ogromnym niebezpieczeństwie. Piloci nie wiedzą, z jaką szybkością lecą, a w przypadku utraty prędkości skrzydła tracą siłę nośną i w efekcie . Według ekspertów najprawdopodobniej tak właśnie było z airbusem Air France, który trzy tygodnie temu runął do Atlantyku.
Polskim pilotom udało się opanować samolot, ale musieli jeszcze sprowadzić maszynę na ziemię. "Wiedzieliśmy, że jest źle. " - mówi nasz rozmówca.
W Toronto, gdzie dokonano przeglądu maszyny, usunięto usterkę. .