Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska armia przechodzi na zawodowstwo

12 października 2007, 14:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To będzie prawdziwa rewolucja. W sylwestra 2010 r. z armii odejdzie ostatni poborowy. DZIENNIK dowiedział się, że polska armia w ciągu trzech lat będzie całkowicie zawodowa. Decyzję w tej sprawie podjął już prezydent Lech Kaczyński - zwierzchnik sił zbrojnych.

Cała armia - tak jak obecnie - liczyć będzie 150 tys. żołnierzy. 120 tys. to żołnierze zawodowi i kontraktowi. Reszta, po intensywnym szkoleniu wojskowym, trafi do rezerwy. Podpiszą specjalne umowy. A mundury założą, jeśli państwo będzie ich potrzebowało. Czyli dokładnie tak, jak to czynią amerykańscy żołnierze Gwardii Narodowej.

Armię będą tworzyć ochotnicy, a nie ludzie zmuszani do służby. "Armia zawodowa ma większą siłę uderzeniową. Żołnierz zawodowy, który jest szkolony latami, który chce, kocha, lubi to rzemiosło, jest nieporównywalnie wartościowszy niż żołnierz służby zasadniczej" - tłumaczy DZIENNIKOWI minister obrony Radosław Sikorski. Jednak minister obrony nie wyklucza, ze wiele może się jeszcze zmienić. "Prezydent ma prawo do zmiany zdania. Zakres wiedzy zwierzchnika sił zbrojnych jest dużo głębszy niż kandydata na prezydenta. I proszę dać każdemu politykowi takie prawo do zmiany zdania" - mówi Sikorski. Dodaje jednak, że osobiście cieszyłby się z tego rozwiązania.

"Polsce potrzebne jest w pełni profesjonalne wojsko, i to jak najszybciej. Zwłaszcza jeśli prezydent i rząd łatwo i chętnie wysyłają kolejne kontyngenty polskich żołnierzy w świat, na wojnę" - zgadza się wicemarszałek Sejmu i były minister obrony Bronisław Komorowski (PO). Przestrzega jednak przed tym, by polska Gwardia Narodowa nie okazała się gwardią z poboru. "A dochodzą mnie słuchy, że Pałac Prezydencki ma takie plany. To jest nonsens! " - argumentuje.

Z likwidacji poboru cieszy się też pierwszy dowódca GROM-u generał Sławomir Petelicki. "Utrzymywanie armii o obecnej liczebności, ale złożonej głównie z poborowych, jest bez sensu. Pokazała to pierwsza operacja w Afganistanie. Satyrycy się naśmiewali, że w 140-tysięcznej armii przygotowanie 105 żołnierzy do wyjazdu do Afganistanu zabrało rok!" - mówi DZIENNIKOWI.

Są jednak i przeciwnicy pełnego uzawodowienia armii. "Armia powinna być zawodowa nie w stu, a w 70-80 procentach" - twierdzi były minister obrony Jerzy Szmajdziński (SLD). I dodaje, że to właśnie pobór jest najlepszym i jednocześnie najtańszym sposobem na selekcję najlepszych kandydatów na żołnierzy przed szkoleniem rezerw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj