"Na czterech stronach jest dokładnie opisane, jakie rozkazy wydano marynarce czy lotnictwu. Jest też dopisek, o której zaatakować Polskę" - tłumaczy dziennikowi.pl Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Nikt nawet nie przypuszczał, że ten dokument jest ukryty w jednym z polskich archiwów.
Badacze odnaleźli go przez przypadek. Przygotowywali wystawę o tym, jak hitlerowcy i bolszewicy mordowali polską inteligencję, i w jednym z archiwów odnaleźli, między teczkami, cztery strony jedynej zachowanej fotokopii oryginalnego rozkazu Adolfa Hitlera.
Skąd się te papiery wzięły u nas? "Przechwycili go Amerykanie, gdy tylko wkroczyli do Niemiec, przekazali go nam zaraz po wojnie" - wyjaśnia Przewoźnik. Od tamtej pory rozkaz leżał w archiwach.
To bardzo ważny dokument, bo choć jego treść była znana, to nikt z badaczy nie widział jeszcze dokumentu z ręcznymi dopiskami krwawego tyrana III Rzeszy.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
