Dziennik Gazeta Prawana logo

Nagrania smoleńskich rozmów Klicha z Klichem. Śledztwa nie będzie

13 grudnia 2011, 15:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nagrania smoleńskich rozmów Klicha z Klichem. Śledztwa nie będzie
Newspix
Warszawska prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie ujawnienia przez szefa komisji badania wypadków lotniczych Edmunda Klicha nagrania jego ubiegłorocznej rozmowy z ówczesnym szefem MON Bogdanem Klichem. Decyzja jest prawomocna.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Monika Lewandowska powiedziała PAP we wtorek, że odmowę wszczęcia śledztwa prokurator uzasadnił "brakiem znamion czynu zabronionego". Postępowaniu sprawdzające toczyło się w sprawie "ujawnienia przez funkcjonariusza państwowego, przewodniczącego PKBWL, informacji ze spotkania z szefem MON z 22 kwietnia ubiegłego roku poprzez umieszczenie tego samego dnia nagrania na dysku systemowym Ministerstwa Infrastruktury". Decyzja o odmowie śledztwa zapadła w poniedziałek.

We wtorek "Gazeta Polska Codziennie" opublikowana fragmenty stenogramów nagrania rozmowy z 22 kwietnia ubiegłego roku między szefem MON a polskim akredytowanym przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym (MAK) i jednocześnie szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Rozmowa odbyła się w gabinecie ministra. Edmund Klich przyznał w rozmowie z dziennikarzami "GPC", że dokonał nagrania rozmowy "na własne potrzeby". "Brałem udział w rozmowie, miałem pełne prawo nagrywać" - cytuje "GPC" słowa Klicha. W rozmowie z PAP E. Klich odmówił komentarza do całej sprawy.

Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała we wtorek PAP, że w październiku otrzymała zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa "polegającego na ujawnieniu na ogólnie dostępnym dysku systemowym Ministerstwa Infrastruktury pliku dźwiękowego" z nagraną rozmową. Sprawa na początku listopada została przekazana do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Inne postępowanie w związku z tą sprawą prowadzi warszawska Wojskowa Prokuratura Okręgowa. Toczące się śledztwo dotyczy zaniedbań wojskowych w MON. Prok. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej poinformował, że w śledztwie tym chodzi o naruszenie "obowiązujących w resorcie obrony narodowej przepisów regulujących sposób dopuszczenia do siedziby MON osób posiadających przy sobie urządzenia rejestrujące m.in. dźwięk". W wyniku tego naruszenia - jak dodał Maksjan - "utrwalono treść rozmowy ministra obrony narodowej z innymi funkcjonariuszami publicznymi".

Zgodnie z zapisami Kodeksu karnego żołnierzowi - który będąc w służbie narusza nałożone na niego obowiązki przez co doprowadza do szkody - grozi do pięciu lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj