- powiedział premier Donald Tusk nad ranem na miejscu katastrofy kolejowej w Szczekocinach.
- powiedział. Dodał, że według ratowników w zniszczonym wagonie jest jeszcze jedno ciało. Wyraził nadzieję, że będzie to ostatnia śmiertelna ofiara katastrofy.
- powiedział. Pytany o los maszynistów zaznaczył, że dopóki nie zakończy się identyfikacja, nie będą podawana żadne dane personalne. - tłumaczył Tusk.
Zaznaczył, że także liczba rannych (ostatnie dane mówiły o ponad 50 osobach przewiezionych do szpitali) nie będzie w najbliższych godzinach dokładna. Poinformował, że spośród osób po operacjach pięć jest w stanie ciężkim, ale nie ma bezpośredniego zagrożenia dla ich życia.
Powiedział, że wśród poszkodowanych są obcokrajowcy, ale nie ma szczególnie ciężkich przypadków. Dodał, że pociągami podróżowali obywatele Ukrainy - stąd obecność na miejscu katastrofy konsula tego kraju - a także obywatele Hiszpanii i Francji.
- zapewnił Tusk. - powiedział Tusk po tym, jak na miejscu zobaczył rozmiary katastrofy.
Dodał, że osoby nieposzkodowane lub bardzo lekko poszkodowane rozwozi się we wskazane przez nie miejsca. Premier powiedział, że trwają też poszukiwania ewentualnych zaginionych, którzy mogli oddalić się w szoku, choć na razie te poszukiwania nie przyniosły efektu.
Wyraził uznanie dla służb uczestniczących w akcji ratowniczej. - zwrócił uwagę premier.
Podkreślił, że dzięki sprawności służb ratowniczych . - dodał.
Pytany o możliwe przyczyny katastrofy Tusk powiedział, by nie szukać na własną rękę winnych. Zaznaczył, że okoliczności wypadku bada specjalna komisja i prokuratura.
- powiedział.
W sobotę ok. 21 w Chałupkach w gminie Szczekociny (woj. śląskie) zderzyły się czołowo pociągi Warszawa-Kraków i Przemyśl-Warszawa. Według służb zarządzania ruchem kolejowym PKP pociąg do Krakowa wjechał na niewłaściwy tor.