Rosyjscy eksperci na każdym etapie uczestniczą w badaniu przyczyn i okoliczności wypadku samolotu testowego SSJ 100 z 48 osobami na pokładzie - opisuje "Rzeczpospolita". Premier Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję, w skład której weszli przedstawiciele MSZ i Zjednoczonej Korporacji Budowy Samolotów, do której należy holding Suchoj, producent maszyny. Co więcej, W Indonezji równolegle ze specjalistami indonezyjskimi pracować mają Rosjanie, których podzielono na kilka grup roboczych, m.in. do zbadania miejsca katastrofy i współpracy załogi ze służbami naziemnymi. Jak przyznał indonezyjski minister transportu, Rosjanie im zbadać czarne skrzynki. - stwierdził E.E. Mangindaan.
- mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mecenas Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwach dotyczących katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem zachowanie Rosjan po katastrofie w Indonezji jest wzorcowe. Pszczółkowski przekonuje, że Polska po katastrofie smoleńskiej także mogła starać się o korzystanie ze wskazanych przez siebie i dla niej korzystnych rozwiązań. Mogła również wnosić o tworzenie ich ad hoc. - przekonuje.
Sprawę wyjaśniania katastrofy w Indonezji komentuje także mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik Ewy Błasik i rodziny Toma Merty. Jego zdaniem, Rosjanie pokazują, że potrafią świetnie dbać o swoje interesy. - stwierdza.
Przypomnijmy, przyczyny katastrofy smoleńskiej badano na podstawie załącznika 13. konwencji chicagowskiej. Przy czym nie ma żadnego dokumentu, który zawierałby zgodę Polski na wybór takiej właśnie procedury. O ile w pierwszych dniach po wypadku współpraca toczyła się w miarę sprawnie, potem zaczęły piętrzyć się problemy. Wiele z polskich próśb o pomoc prawną pozostało bez odpowiedzi, w Rosji wciąż jest także wrak samolotu Tu-154M.