Czesław Kiszczak jest zbyt chory, by można go było sądzić za śmierć górników w kopalni "Wujek" w 1981 roku - do takiej opinii biegłych przychylił się sąd, dzięki czemu generał może spokojnie wracać do zdrowia w swoim letnim domu.
- zdradził dziennikarzowi TVN24 Kiszczak. Jak dodał, czuje się jak strzęp człowieka. - - twierdził.
Generał przekonywał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jego zdaniem stan wojenny był sukcesem, a nie porażką, a on sam zostanie dobrze zapamiętany w historii. - - powiedział Kiszczak. Nie chciał jednak zbyt wiele rozmawiać o ofiarach stanu wojennego. Jak przyznał, było ich czternaście.
- pytał dziennikarza. Dopytywany o śmierć pobitego na śmierć młodego poety Grzegorza Przemyka, odparł: -.
Czytaj także:
"Piliśmy sobie z dzióbków". Jerzy Urban o kulisach Okrągłego Stołu >>>