To zupełnie inny Jerzy Urban niż ten, do którego już się przyzwyczailiśmy. W rozmowie z publicystką Martą Stremecką stroni od prowokacji i ironii. Skupia się na swoim życiu, na wyborach, które podejmował, na osobach, wśród których się obracał. Na ludziach władzy i członkach opozycji.

Na tle polskich życiorysów mojego pokolenia uważam swoje życie za dość spójne politycznie, a ideowo dostosowane do biegu rzeki - wyznaje w biograficznym wywiadzie. - Odróżniam się od innych umiejętnością spadania na cztery łapy i szczerością. Nazywane jest to cynizmem - dodaje.

Umiejętność spadania na cztery łapy pozwoliła mu przejść bez szwanku przez cztery burzliwe epoki historyczne. Wojnę, w której jako żydowski chłopiec uciekał z rodzicami z Łodzi na wschód, potem stalinizm, w którym stawiał pierwsze polityczne kroki i kiedy swoimi artykułami w "Po prostu" i "Polityce" narażał się Władysławowi Gomułce. PRL to z kolei rozkwit kariery Jerzego Urbana, rzecznika komunistycznego rządu.

Szczerość, którą się chwali, pozwala czytelnikom poznać z bliska wydarzenia, w których uczestniczył Urban i ludzi, z którymi się zetknął. Jest to szczerość, na którą zdobywa się dopiero po wielu latach. Bo jak przyznaje, dziś żałuje głębokiego zaangażowania w sprawę pobitego na śmierć Grzegorza Przemyka - młodego poety i syna opozycjonistki - kiedy twierdził, że milicja z tą śmiercią nie ma nic wspólnego. - Głosiłem w sprawie Przemyka wersję oficjalną, ni cholery nie wierząc w nią - przyznaje Urban. - Wtedy usprawiedliwiałem się sam przed sobą, że to kłamstwo sprowokowane przez zarzuty drugiej strony. Teraz wiem, że zrobiłem głupio - bije się w piersi.

W tej rozmowie ciekawie rysuje się charakterystyka osób, z którymi Urban współpracował - zarówno z komunistycznego rządu, jak i z demokratycznej opozycji. Czesław Kiszczak, szef MSW, główny architekt mistyfikacji w sprawie Przemyka, to dla Urbana człowiek "inteligentny i liberalny", generał Wojciech Jaruzelski - początkowo nielubiany, następnie doceniany, między innymi za "lojalność. Inteligencję i wnikliwość".

Pełen humoru, lubi słuchać dowcipów, sam je opowiada, choć przeważnie słabe - charakteryzuje generała Jerzy Urban. - Był rozluźnionym, swobodnym człowiekiem, lubił się śmiać takim tłumionym chichocikiem, w przeciwieństwie do rechotu generałów z jego otoczenia - wylicza.

Ta władza wraz ze swoim rzecznikiem mocno zbliża się do opozycji w 1989 roku, podczas obrad Okrągłego Stołu i jak to określa Urban - zakochuje się w niej. Stosunek przedstawicieli reżimu wobec niedawnych wrogów nazywa on "dziwnym stanem ekstazy". Twierdzi przy tym, że pierwsze skrzypce w obozie solidarnościowym grał wówczas nie Lech Wałęsa, a Bronisław Geremek. Wiele sympatii, zdaniem Urbana, po reżimowej stronie Okrągłego Stołu zyskali Adam Michnik i Jacek Kuroń.

Pamiętam, że jak Jaruzelski poznał ich osobiście, był w szoku. No i skończyło się miłością - stwierdza. - Z dzióbków sobie pijemy - tak wspomina współpracę z Kuroniem we władzach telewizji w czasie kampanii wyborczej przed wyborami 4 czerwca.

Na tle wydarzeń wstrząsających Europą Środkowo-Wschodnią w tym czasie (gwałtowne demonstracje w Pradze, wrzenie w NRD czy nadciągający upadek dyktatora Rumunii Nicolae Ceausescu) przedstawiane przez Jerzego Urbana negocjacje przy Okrągłym Stole są co najmniej sielankowe. To raczej serdeczne rozmowy i poklepywanie się po plecach. Nawet przekazanie władzy przebiega w miłej atmosferze. Najpierw obawy Adama Michnika, czy uda się wygrać wybory, potem dymisja wręczona przez Tadeusza Mazowieckiego, a w finale - zamiast rozliczeń - dobre rady, jakie nowemu premierowi na temat mechanizmów sprawowania władzy przekazywał Jaruzelski.

Jerzy Urban chętnie zdradza w wywiadzie-rzece smaczki i kulisy tych wydarzeń. Niespecjalnie przejmując się tym, że jego szczerość może nie być w smak opisywanym przez niego osobom. Czy na pewno jest bezinteresowna? Tu można polegać tylko na zapewnieniach autora tych wspomnień: - Teraz nie mam przed sobą żadnych celów ani żadnego łakomstwa na starcze kariery. Niczego od nikogo nie chcę i marzę, żeby nikt ode mnie niczego nie chciał.

Jerzy Urban, rozmawia Marta Stremecka, Wydawnictwo Czerwone i Czarne 2013