Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyciekły fragmenty książki Piotra Nisztora o Janie Kulczyku

9 lipca 2014, 12:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jan Kulczyk
Jan Kulczyk/PAP Archiwalny
Książka o Janie Kulczyku miała być medialną bombą. Z rozmów nagranych przez jej autora, Piotra Nisztora, wynika że oferowano mu za nią duże pieniądze. To miała być cena za milczenie, za to, że książka się nie ukaże. Dziennikarz twierdzi, że żadnych pieniędzy nie przyjął. Ale książki nie wydał. Wyciekły jednak jej fragmenty.

Roman Giertych w czasie nagranego spotkania z Piotrem Nisztorem oferował dziennikarzowi 400 tys. złotych za biografię Jana Kulczyka. Były wicepremier twierdzi, że tylko blefował. Nic nie płacił, a egzemplarz nieopublikowanego materiału i tak dla swojego klienta zdobył.

CZYTAJ WIĘCEJ: Giertych tłumaczy się z taśm >>>

Okazuje się, że od nagranej trzy lata temu rozmowy brudnopis książki dostało więcej osób. Recenzuje go m.in. "Polityka".

- pisze Piotr Pytlakowski w najnowszej "Polityce". 

Dziennikarz miał dostęp do obszernych fragmentów książki (być może całości) i twierdzi, że jej myślą przewodnią jest teza, że ojciec Jana Kulczyka - Henryk - robił interesy pod ochroną SB, z którą współpracował, a potem dzięki tym koneksjom wypromował syna. 

Przeczytaliśmy pierwszy rozdział książki, poświęcony w całości właśnie ojcu Kulczyka. Nisztor mniej pisze tu o aktywności Henryka Kulczyka w Armii Krajowej, gdzie trafił w 1943 roku, czy o robotach w niemieckiej firmie w czasie wojny, więcej zaś o jego karierze w PRL. Dziennikarz skupia się na informacjach wygrzebanych z IPN. Nie konfrontuje treści notatek - ani z samym zainteresowanym, ani z jego znajomymi i rodziną.

Cytuje za to funkcjonariuszy:- cytuje Nisztor notatkę napisaną do zwierzchników przez kpt. Zenona Jakubowskiego, kierownika Grupy III z bydgoskiej Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej ds. Służby Bezpieczeństwa.

Nisztor twierdzi w książce, że Kulczyk senior ostatecznie zgodził się na współpracę i przyjął pseudonim "Paweł". Opisuje relacje z jego zagranicznych wyjazdów na Zachód i obiekcje w stosunku do funkcjonariuszy SB prowadzących biznesmena. Jednym z głównym zarzutów podnoszonych przez ich zwierzchników było lekceważenie przez prowadzących Kulczyka, zainteresowania jakie Polak wzbudzał wśród obcych służb.

Ale jak zauważa Pytlakowski w tej formie książki Nisztora nikt by nie opublikował. Pełno tam błędów gramatycznych, stylistycznych i logicznych. Dziennikarz najzwyczajniej w świecie przepisał informacje z archiwów, niesprawdzone, często nieistotne, jak choćby ta o handlowaniu grzybami przez Kulczyka seniora. - pisze Pytlakowski.

W drafcie publikacji, która wywołała medialną burzę Nisztor pisze też, że nie można odnaleźć pracy magisterskiej Jana Kulczyka, ani doliczyć się lat jego studiów.

Czy Kulczyk rzeczywiście miał się czego bać? Nie tyle o siebie, co o swojego ojca, który w momencie gdy temat publikacji wypłynął był już chory. Zmarł w 2013 roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wszystkie taśmy Piotra Nisztora. Kim jest dziennikarz od afery?>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj