Wtorek. Październikowe późne popołudnie. Las w Natalinie pod Wyszkowem. Pan Paweł kończy swój trening.relacjonuje biegacz. Początkowo pan Paweł myślał, że to światła koparki lub ciężarówki, w końcu w okolicy budowana jest nowa droga. dodaje biegacz.
Nie przypuszczał nawet co zdarzy się później. opowiada pan Paweł.
Między mężczyznami wywiązał się dialog. mówi biegacz. Panowie rozeszli się.
Niebezpieczny kłusownik
Dopiero w domu dotarła do niego powaga sytuacji. Prawo łowieckie wyraźnie zabrania "strzelania do tarczy" poza strzelnicą. W terenie nie można też "polować" przy pomocy źródła sztucznego światła. Takie zachowanie jest karalne – grozi za to nawet 5 lat więzienia. zaznacza pan Paweł.
Z naszych informacji wynika, że pan myśliwy miał nie zgłosić swojego wyjścia do lasu z bronią do ewidencji polowań. Czyli – w myśl przepisów – po prostu kłusował. Co więcej, to nie był jego pierwszy raz. mówi pan Paweł.
Samo środowisko myśliwych jest też przeciwne takim praktykom. denerwuje się jeden ze starszych myśliwych z Mazowsza.
Czekają na policję
Sprawę zgłosił na policję. mówi biegacz.
Myśliwy należy do koła łowieckiego "Zlot". czytamy na łamach portalu nowywyszkowiak.pl, który również opisał historię pana Pawła.
Na razie nie wiadomo czy myśliwego-kłusownika spotkają jakieś konsekwencje.mówi asp.szt. Andrzej Lewicki z Zespół Prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. Szczegółów zdradzić nie chce "ze względu na dobro prowadzonego postępowania".
To nie pierwsza w ostatnim czasie sytuacja, w której myśliwi stanowią poważne zagrożenie dla innych osób w lesie. Pod koniec października przy drodze w okolicy Wągrowca odnaleziono ciało rowerzysty. W trakcie oględzin stwierdzono, że został postrzelony w głowę. Policja już zatrzymała w tej sprawie myśliwego, z którego broni mógł paść feralny strzał.