Samorządy w całej Polsce sprawdzają tysiące donosów w sprawie
nielegalnego usuwania drzew. Tylko krakowski urząd miejski dostał ich
280, lubelski ok. 200, a gdański ponad 100. W części zbadanych
przypadków faktycznie doszło do naruszenia prawa. Efekt: posypią się
kary.
Zdaniem urzędników wielu mieszkańców nie zdaje sobie sprawy, że pomimo wejścia w życie lex Szyszko nadal muszą uzyskać pozwolenie na wycięcie roślin znajdujących się np. na terenach chronionych. W Gdańsku wszczęto już ponad 30 postępowań wyjaśniających w takich sprawach.
Osobom, którym udowodnione zostanie nielegalne działanie, grozi 1000 zł kary za każdy centymetr obwodu usuniętego drzewa. Przykładowo za wycięcie rośliny, której pień miał 100 cm, sankcja wynosi aż 100 tys. zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|