Dziennik Gazeta Prawana logo

Aresztowany właściciel escape roomu w Koszalinie zajmował się obsługą innych pokoi zagadek

11 stycznia 2019, 08:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
escape room
escape room/Agencja Gazeta
28-letni Miłosz S. tymczasowo aresztowany w sprawie pożaru w koszalińskim escape roomie na zlecenie zajmował się zawodowo obsługą tego typu pokoi zagadek. Sam miał o tym poinformować prokuraturę.

Miłosz S., któremu Prokuratura Okręgowa w Koszalinie postawiła zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu osób, które w nim zginęły, odmówił składania wyjaśnień. Poinformował jednak śledczych, jakie jest jego źródło dochodu.

- – powiedział PAP rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski.

Jak nieoficjalnie dowiedział się PAP ze źródeł zbliżonych do organów ścigania, ta obsługa miała polegać m.in. na wymyślaniu zagadek i realizacji ich w escape roomach i mogła być prowadzona w różnych miastach kraju. Miłosz S. miał zajmować się obsługą kilku escape roomów w Wielkopolsce.

Jak już wcześniej poinformowała prokuratura, escape room w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88, w którym zginęło pięć 15-latek, prowadziła babcia Miłosza S. To na nią zarejestrowana została działalność gospodarcza, jednak, według ustaleń prokuratury, to podejrzany faktycznie ją wykonywał. Zajmował się obsługą i organizacją escape roomu.

Miłosz S. jest jedyną osobą, która w sprawie pożaru escape roomu w Koszalinie usłyszała zarzut i decyzją sądu została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Śledztwo jest w toku.

Do tragicznych wydarzeń doszło 4 stycznia. W escape roomie w Koszalinie zginęło pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną pożaru w pomieszczeniu obok tego, w którym przebywały dziewczęta, był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku). Ogień miał uniemożliwić 25-letniemu pracownikowi escape roomu dotarcie do nastolatek. Mężczyzna został poparzony, nie otworzył dziewczętom drzwi. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla. W czwartek odbył się ich pogrzeb. Spoczęły obok siebie na cmentarzu komunalnym w Koszalinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj