- powiedział prezes Sekcji Grotołazów Wrocław (SGW) Mirosław Kopertowski. Podkreślił, że taka jest oddolna inicjatywa członków sekcji i kolegów zaginionych. Zarząd SGW zdecydował się poprzeć te działania - wyjaśnił.
- napisano w stanowisku członków SGW.
Prezes sekcji podkreślił, że także opublikowanie stanowiska na stronach klubu jest inicjatywą oddolną, popartą przez władze organizacji. Nie chciał jednak skomentować informacji w nim zawartej o tym, że TOPR nie zdecydował się dopuścić do akcji ratowniczej "innych organizacji", które przebywały "na miejscu" prowadzonej akcji.
W piątek także Grupa Ratownictwa Jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu przedstawiła swoje stanowisko, wzywające TOPR do wznowienia akcji ratunkowej. - podkreślono.
W piątek portal wp.pl podał, powołując się na anonimowych rozmówców ze środowiska speleologicznego, że "koledzy grotołazów nie zgadzają się, by TOPR odpuszczał". Grotołazi mają też negatywnie oceniać decyzję naczelnika TOPR, że dalsza akcja w Wielkiej Śnieżnej przestaje być "pilna".
Portal napisał również, że z krytyką speleologów spotykała się decyzja Jana Krzysztofa, niedopuszczająca do akcji ratunkowej innych organizacji ratowniczych, które miały być gotowe bezzwłocznie włączyć się w działania TOPR. Wp.pl pisze o działającej w strukturach Polskiego Związku Alpinizmu Grupie Ratownictwa Jaskiniowego, a także o grupach ratowniczych GOPR i "innych zagranicznych organizacji". Zdaniem rozmówców wp.pl, ratownicy ci z racji wysokich umiejętności speleologicznych i znajomości jaskini mogli podjąć próbę dostania się do miejsca przebywania zaginionych drogą, którą ci pokonali, a nie nową, poszerzaną materiałami wybuchowymi, szczeliną.
Ratownicy TOPR, prowadzący akcję poszukiwawczą dwóch grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, dotarli w czwartek w nocy do ciała jednego z nich i przystępują do jego wydobycia na powierzchnię. Zakładają, że ciało kolejnego grotołaza znajduje się nieco dalej.
– powiedział naczelnik TOPR Jan Krzysztof.
Dodał, że akcja w jaskini nie jest już traktowana jako pilna. Jak podkreślił, zdecydowanie na pierwszym miejscu jest teraz bezpieczeństwo ratowników. W piątek miał być przygotowywany plan wydobycia ciała rozłożony w czasie.