Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy nie chcą już oglądać Małysza

18 marca 2008, 00:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Legenda naszego mistrza z Wisły powoli obumiera. Tylko połowa widowni, sprzed trzech lat towarzyszyła w tym sezonie naszemu skoczkowi, oglądając Puchar Świata przed telewizorami - pisze DZIENNIK.

Kończący się właśnie sezon jest dla Adama Małysza najgorszym od ośmiu lat. Pucharowe skoki z udziałem skoczka obejrzało tej zimy średnio 3, 7 mln. widzów - wynika z najnowszych badań firmy AGB Nielsen Media Research. Dla porównania w sezonie 2002/3 oglądalność sięgała aż 7,4 mln. widzów. Widowiska z udziałem Małysza przestali oglądać zarówno młodzi, bo w tym roku stanowili oni jedynie 2,6 proc. widowni jak i ludzie z wyższym wykształceniem. Według sondażu było ich wśród całej widowni jedynie 9 proc.

Analitycy rynku mediów nie mają wątpliwości: to nie jest chwilowe załamanie zainteresowania. Legenda skoczka powoli, ale nieodwracalnie przemija.

"Małysz to taki typ bohatera, który wywalczył już wszystko, co było do wywalczenia" - mówi Piotr Bieńko, analityk z firmy MPG Media Planning.

Ekspert przyznaje, że naszego skoczka ogląda jedynie grupa najwierniejszych kibiców. Ludzi sentymentalnych, którzy pamiętają o wcześniejszych dokonaniach sportowca. "Reszta to dorywczy fani. Przestali interesować się zawodami, kiedy pojawiły się kłopoty z medalowymi stopniami" - komentuje Bieńko, prywatnie kibic Małysza. Drugi powód spadku oglądalności, to przesunięcie części transmisji telewizyjnych z niedziel na piątkowe popołudnia. "To znacznie ograniczyło widownię" - przypomina nasz rozmówca.

Z bólem serca koniec małyszomanii obserwują też mieszkańcy Wisły, rodzinnego miasta pana Adama. Od roku nie funkcjonuje już firma produkująca pamiątki. Kolejki do muzeum z medalami też są znacznie krótsze niż 2 - 3 lata temu. Aneta Jałowiczor z UM w Wiśle twierdzi, że można jeszcze kupić u nich koszulki, czapeczki czy pocztówki z wizerunkiem Adama, ale to już pojedyncze sztuki. "Mam jednak nadzieję, że zła passa Małysza wkrótce się odwróci" - mówi.

W złote medale Małysza wierzy też Robert Korzeniowski, szef programów sportowych w TVP. "Dajemy sobie i skoczkom jeszcze dwa lata na poprawienie wyników. Wykupiliśmy prawa do transmisji skoków na sezon 2010/11 r." - informuje Korzeniowski. Dlaczego akurat do 2010 roku? "Bo podczas zimowej olimpiady w Vancouver Adam Małysz najprawdopodobniej zakończy swoją karierę sportową" - odpowiada Korzeniowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj