Kazik się sprawdza w biznesie
Trzy spotkania z ministrem, jedno z wiceminister od prywatyzacji; taki jest bilans spotkań w resorcie skarbu Kazimierza Marcinkiewicza we wcieleniu gospodarczego doradcy. A ile razy udało mu się dotrzeć na jeszcze wyższe szczeble? - Luiza Zalewska opisuje biznesowe talenty byłego premiera.
- "Afrodyzjakiem Marcinkiewicza była władza"
- Zła wiadomość dla Marcinkiewicza
- Marcinkiewicz się rozwiódł, może brać ślub
- Pięć największych błędów Marcinkiewicza
- Goldman Sachs mętnie się tłumaczy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rzecznik rządu potrzebuje aż dwóch tygodni, by podliczyć wszystkie wizyty Kazimierza Marcinkiewicza u Donalda Tuska. W sumie to nic dziwnego - jak rozdzielić spotkania polityczne od rozmów na temat prywatyzacji? Wedle prawa, Marcinkiewicz nie jest zresztą żadnym lobbystą. Nie musi figurować w specjalnych spisach i chadzać po Sejmie z czerwoną przepustką.
Na takich, jak on w slangu finansistów mówi się: "door-opener", bardziej swojsko - "klamkarz". Człowiek, który otwiera każde drzwi. Były premier, który mechanizmy funkcjonowania gospodarki zna od podszewki. Zna albo może znać sposoby chronienia narodowej waluty. Orientuje się w szczegółach strategii prywatyzacyjnej, zwłaszcza jeśli sam ją współtworzył. Jest w stanie scharakteryzować najważniejsze osoby w państwie na podstawie własnych doświadczeń i przeżyć. Przewidzieć potencjalną reakcję na dany proces lub jej brak, co może mieć kapitalne znaczenie z punktu widzenia specjalnych bankowych struktur, które przygotowują grunt pod planowane operacje. Poza tym ma wiadomości z pierwszej ręki i notes z telefonami.
Słowem - zaufany pośrednik od kontaktów między bankiem a władzą, zatrudniony do spraw niekonwencjonalnych, bo od konwencjonalnych są całe masy wykwalifikowanych fachowców. – No i działa wyłącznie tam, gdzie w grę wchodzą publiczne pieniądze, bo przecież on żadnych aktywów nie ma - zauważa jeden z warszawskich lobbystów.
Zaś Marcinkiewicz pytany o swe biznesowe zajęcia odpowiada tylko: - Odczepcie się ode mnie.
Całość artykułu o biznesowej aktywności byłego premiera w sobotnio-niedzielnym wydaniu DZIENNIKU.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!