Kiedy premier Ewa Kopacz w czasie kampanii wyborczej zapewniała, że „polityka prorodzinna rządu nie wymaga reklamy; dzięki niej Polacy czują się bezpieczniejsi nie tylko w rodzinie, ale i w pracy”, NIK opublikowała ostry raport, z którego wynikało, że „polityka prorodzinna w Polsce nie jest skoordynowana, a każdy minister realizuje wąsko rozumiane zadania. Nie określamy nawet celów, jakie chcemy osiągnąć. Chociaż wydajemy na stymulowanie urodzeń 2 proc. PKB, to efektów nie widać”.

To tylko jeden z przykładów ostrego oceniania rządu przez NIK, której szefuje były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. W ostatnich miesiącach NIK krytykowała: Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji oraz MSW za brak sensownych działań w kwestii obrony naszej cyberprzestrzeni, resorty sportu i finansów za fikcyjną walkę z e-hazardem. MEN i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dostało się za „niewłaściwy sposób układania testów oraz błędy popełniane przy ich sprawdzaniu”, zaś resortowi zdrowia – za drogi (5 mld zł rocznie), lecz nieskuteczny program walki z rakiem.

Głośnym echem odbiła się też kontrola spółki Elewarr. Według NIK przestała ona odgrywać kluczową rolę w stabilizacji rynku zbóż oraz w przechowywaniu zapasów interwencyjnych UE. Do tego stopnia, że Agencja Rynku Rolnego – wskazuje izba – powinna rozważyć jej rozwiązanie. Podobnie nie zostawiono suchej nitki na restrukturyzacji Stoczni Gdańskiej. Według kontrolerów zakład nie uzyskał zakładanej długoterminowej rentowności i trwałej zdolności do konkurowania na rynku. Ponadto produkcja stoczniowa była realizowana na poziomie niższym niż założony w planie, przez co zagrażała dalszej działalności spółki.