Dziennik Gazeta Prawana logo

Brytyjski premier wiedział, że prostytutki mogą zginąć

12 października 2007, 14:41
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wiedział już dwa lata temu, że współczesny Kuba Rozpruwacz może zaatakować. Tony Blair, brytyjski premier, jednak się tym nie przejął. Raport o rosnącym zagrożeniu wobec prostytutek wrzucił do szuflady. W ciągu ostatniego tygodnia w brytyjskim Ipswich zamordowano ich już pięć.

Według "Daily Mirror", na początku 2006 roku brytyjscy parlamentarzyści znowu wrócili do sprawy. Jako że prostytucja w Wielkiej Brytanii jest legalna, część polityków chciała stworzenia tzw. dzielnic czerwonych latarni - podobnych do holenderskich. Dzięki temu kobiety mogłyby się trzymać razem, a policji łatwiej byłoby je ochraniać.

Projekt zakrzyczeli pozostali członkowie brytyjskiego parlamentu oraz rządu Tony'ego Blaira. Bo według nich, jak donosi "Evening Star", to i tak niczego by nie zmieniło. Więc nie zrobili nic. Teraz po śmierci pięciu kobiet w Ipswich znowu muszą wrócić do rozwiązania problemu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj