Wiedział już dwa lata temu, że współczesny Kuba Rozpruwacz może zaatakować. Tony Blair, brytyjski premier, jednak się tym nie przejął. Raport o rosnącym zagrożeniu wobec prostytutek wrzucił do szuflady. W ciągu ostatniego tygodnia w brytyjskim Ipswich zamordowano ich już pięć.
Według "Daily Mirror", na początku 2006 roku brytyjscy parlamentarzyści znowu wrócili do sprawy. Jako że prostytucja w Wielkiej Brytanii jest legalna, część polityków chciała stworzenia tzw. dzielnic czerwonych latarni - podobnych do holenderskich. Dzięki temu kobiety mogłyby się trzymać razem, a policji łatwiej byłoby je ochraniać.
Projekt zakrzyczeli pozostali członkowie brytyjskiego parlamentu oraz rządu Tony'ego Blaira. Bo według nich, jak donosi "Evening Star", to i tak niczego by nie zmieniło. Więc nie zrobili nic. Teraz po śmierci pięciu kobiet w Ipswich znowu muszą wrócić do rozwiązania problemu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|