Według wszystkich sondaży przeprowadzonych na kilkanaście godzin przed głosowaniem CDU może w nich liczyć na ok. 42-proc. poparcie. Taki wynik umożliwia utworzenie preferowanej przez chadeków koalicji z liberałami z FDP, który otrzymają najprawdopodobniej ok. 13 proc. Najgroźniejszy rywal konserwatywno-liberalnego aliansu SPD może liczyć tylko na 24 proc. głosów, a ich ewentualni współkoalicjanci Zieloni na 13 proc. Jedyna niewiadoma, to, czy pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczy postkomunistyczna Lewica.

Najsłabszy od 1946 r. wynik SPD w niegdyś „czerwonej Hesji” to efekt dramatycznych i zakończonych kompletną klapą prób powołania własnego rządu. Trwały one przez ostatnie 12 miesięcy i były efektem klinczu jaki zapanował w Landtagu w Wiesbaden po wyborach ze stycznia 2008 r., gdy ani CDU, ani SPD ze swoimi tradycyjnymi koalicjantami nie były w stanie zbudować większości. Języczkiem u wagi stali się wówczas postkomuniści z Lewicy. Szefowa heskiej SPD Andrea Ypsilanti próbowała zawrzeć z nimi umowę o tolerowaniu jej gabinetu. Jej wysiłkom przyglądała się cała niemiecka opinia publiczna widząc w nich wykuwanie nowego sojuszu SPD-Zieloni-Lewica, który mógłby stać się realną alternatywą dla wielkiej koalicji kanclerz Angeli Merkel w całych Niemczech.

Plan Ypsilanti rozbił się jednak (i to dwukrotnie) w dramatycznych głosowaniach o opór czwórki rebeliantów w jej własnym ugrupowaniu, którzy tłumaczyli, że współrządzenie ze spadkobiercami Ericha Honeckera i NRD-owskich postkomunistów budzi ich moralny sprzeciw. Zrezygnowana szefowa partii zgodziła się na nowe wybory oddając stery kompletnie dotąd nieznanemu Thorstenowi Schaeferowi-Guembelowi. Mimo wielu ciekawych pomysłów dowcipnego i ekscentrycznego kandydata wyborcy odwrócili się od SPD. Oznacza on, że po dzisiejszych wyborach władzę w Hesji utrzyma rządzący tam od 10 lat konserwatywny premier Roland Koch CDU).

6-milionowa Hesja jest dla niemieckich analityków wyjątkowym probierzem aktualnych preferencji wyborczych, bo już wiele razy w najnowszej historii była prawdziwymi „Niemcami w pigułce”. W 1985 r. właśnie w Hesji po raz pierwszy do władzy dopuszczona została wyrosła z ruchu młodzieżowej kontestacji lat 60. i 70. partia Zielonych, a ich zdjęcia ich szefa Joschki Fischera, który na zaprzysiężeniu pojawił się w białych tenisówkach, stały się symbolem zmian w niemieckim establishmencie. 13 lat później Fischer został wicekanclerzem i szefem niemieckiej dyplomacji. W 1999 r. rządzony tradycyjnie przez socjaldemokratów land został wzięty szturmem przez rosnące w siłę CDU, co było początkiem trwających do dziś sukcesów chadeków i zostało ukoronowane wprowadzeniem się Angeli Merkel do Urzędu Kanclerskiego w 2005 r.