Biznesmen z Wolina popełnił harakiri?
52-letni Jerzy S. umierał w potwornych mękach. Jego brzuch został rozcięty prawie 20-centymetrowym nożem kuchennym. Wg informatora "Głosu Szczecińskiego" wszystkie okoliczności sprawy wskazują, że biznesmen popełnił samobójstwo.
- Powiesił się w komisariacie. Na skarpetce
- Wyskoczyła z niemowlęciem z 10. piętra
- Zabił polską milionerkę. Nowy trop policji
- Kolejny samobójca z rozpłatanym brzuchem
- Skończył z życiem na strzelnicy
- Zobacz, jak naprawdę wygląda "Inka"
- Znanego aktora zabił seks z prostytutkami
- Umorzono sprawę samobójcy z wideoczatu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jerzy S. był osobą znaną w Wolinie (zachodniopomorskie). Od wielu lat zajmował się drobnym handlem. Wg niepotwierdzonych informacji miał się ostatnio zaangażować w nowy interes. Biznes nie wyszedł i mężczyzna popadł w długi.
Jak ustalił reporter "Głosu Szczecińskiego" mężczyzna nie zostawił żadnego listu pożegnalnego, a w feralny wieczór był w domu razem z żoną. Prawdopodobnie wyszedł w pewnym momencie z sypialni. Potem żona usłyszała jęki dochodzące z drugiego pokoju. Gdy weszła, Jerzy S. leżał na podłodze z raną brzucha. Nie udało się go uratować. Biznesmen osierocił wielodzietną rodzinę.
Policja nie znalazła żadnych śladów włamania. Prokuratura czeka na opinię z sekcji zwłok. "Na razie znamy tylko wstępną przyczyne, nie jest ona ostateczna, w tej chwili badamy każdą wersję" – zatrzega w rozmowie z "Głosem Szczecińskim" prok. Jarosław Przewoźny, szef kamieńskiej prokuratury.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!