Sąd bije w PKP. Koleje nie ukryją niewygodnych informacji
PKP robiły, co mogły, by ukryć niewygodne informacje. Kolejarze nie chcieli dopuścić, by najnowszy raport NIK był jawny. Na szczęście sąd nie pozwolił ocenzurować dokumentu.
- Szokujące wyniki wielkiej kontroli NIK. Wnioski przerażające
- Polityk Platformy "wyprowadził" miliony z publicznej spółki. Są zarzuty
- Znaleźli funkcję dla Pitery. Zastąpi partyjnego kolegę
- Cięcia wydatków poczują Polacy. Ludzie władzy już nie
- E-administracja wyłącznie na papierze
- Koleje dużych prędkości odstawione na pólkę, ale pieniądze płyną
- Ten człowiek pilnował porządku na kolei. Premier go odwołał
- Wielki odwrót od kolei. Nowy rozkład będzie jeszcze gorszy
- Wielka wyprzedaż w PKP. Osiemset przetargów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił zakaz informowania o nieprawidłowościach, które NIK odkryła podczas kontroli w PKP. Tym samym zmienił precedensowe postanowienie sądu pierwszej instancji, które mogło sparaliżować funkcje kontrolne państwa. "To nie kończy sporu cywilnego z PKP, ale faktycznie sąd apelacyjny właśnie podzielił nasze argumenty i w efekcie Najwyższa Izba Kontroli może poinformować opinię publiczną o wykrytych nieprawidłowościach" - mówi mecenas Wojciech Dachowski z Prokuratorii Generalnej.
Jak informowaliśmy na naszych łamach w październiku, wynajęci przez koleje prawnicy wywalczyli korzystne postanowienie sądu. W jego efekcie Najwyższa Izba Kontroli musiała – pierwszy raz w swojej historii – ocenzurować informację z wyników kontroli. Z dokumentu dostępnego dla opinii publicznej wypadł cały fragment o ocenionych niekorzystnie dla PKP interesach, jakie kolej prowadziła ze spółką M. Przez całe lata spółka za grosze i bez umowy wynajmowała atrakcyjne powierzchnie na warszawskim Dworcu Centralnym. Co więcej – marszałek Sejmu i posłowie otrzymali z NIK raport z pełnymi informacjami, ale zawierał zastrzeżenie, że fragment dotyczący interesów z firmą M. jest obłożony zakazem upowszechniania.
"Teraz przekażemy pełną wersję raportu, również dla opinii publicznej" - usłyszeliśmy wczoraj w Najwyższej Izbie Kontroli. Same PKP wytoczyły proces o ochronę dóbr cywilnych. Według pełnomocników spółki kontrolerzy błędnie ocenili umowy zawarte z firmą M. i dowodzili, że były one korzystne dla kolei. W szczególności chodziło o zawartą przed sądem ugodę, według której PKP rezygnowały z dużej części finansowych roszczeń, a spółka nie utrudniała eksmisji.
"Państwo uważa, że może wszędzie ingerować, tymczasem nie rozumie najprostszych zasad panujących na wolnym rynku. Te informacje kosztowałyby utratę naszego dobrego imienia" - tłumaczył nam wtedy jeden z menedżerów, należących do państwa, PKP.




























~niuk2011-12-14 23:13
Dobre imię PKP! Co za żenada!
~obywatel KC2011-12-14 11:46
dobre imię PKP? Znaczy tyle co dobre imię PZPN, dobre imię PZPR, PRL i ZSRR. Znaczy tyle co kiepski żart.
~Zgredek2011-12-14 09:18
Dobrze, że choć w apelacji orzeczenie I instancji się nie utrzymało. Jest nadzieja, że wymiar sprawiedliwości w końcu zacznie orzekać do rzeczy, a nie od rzeczy.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!