Kiszczak zwolnił milicjanta za ślub kościelny
Instytut Pamięci Narodowej stawia kolejne zarzuty generałowi Czesławowi Kiszczakowi. Prokurator z pionu śledczego IPN w Bydgoszczy oskarża go, że w 1985 roku bezprawnie wyrzucił ze służby funkcjonariusza tylko dlatego, że ten wziął ślub kościelny.
- Nowe zarzuty IPN dla Kiszczaka
- Gen. Kiszczak odpowie za haki na gejów?
- Tusk: Kiszczak mógłby się uczyć od Kaczyńskiego
- IPN ujawnia całą prawdę o grudniu 1981
- Kiszczak przed sądem za pierwszą komunię
- Kto następny odpowie za "Wujka"?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Akt oskarżenia w tej sprawie bydgoska delegatura IPN skierowała do sądu Warszawa - Mokotów. Chodzi o "bezzasadne zwolnienie z pracy w maju 1985 roku Tadeusza M., wówczas sierżanta drogówki w Tucholi". "Funkcjonariusza wyrzucono z pracy, ogólnie to motywując <ważnym interesem służby>" - wyjaśnia prokurator Mieczysław Góra.
Jednak IPN ustalił, że "ważny interes służby" był tylko pretekstem. Tak naprawdę zwierzchnicy mieli do sierżanta pretensje za to, że wziął ślub kościelny. Na domiar złego w jego rodzinie było trzech księży katolickich, w tym jeden mieszkający we Francji. Dlatego w oczach szefów milicjant był "niepewny".
"Nawet w świetle kodeksu karnego obowiązującego w PRL dyskryminacja kogokolwiek z przyczyn wyznaniowych była przestępstwem" - tłumaczył prokurator Góra.
Generał Czesław Kiszczak nie przyznał się do winy. Grożą mu trzy lata więzienia.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!