Anna T. Pietraszek to wieloletnia dziennikarka telewizyjna. Z TVP była związana ostatnio, jako doradca zarządu i pełnomocnik do spraw nadzoru nad produkcją zewnętrzną. W wywiadzie mówi m.in. o marnotrawstwie pieniędzy w TVP.

-  Już zawężając obraz finansowania, wydatkowania pieniędzy TVP na same te zakupy od zewnętrznych producentów, mogę powiedzieć wyraźnie: z TVP regularnie wypływają setki tysięcy złotych bez uzasadnienia, tj. na podstawie wyolbrzymianych kosztorysów programów. To oczywiście dotyczy „swoich” artystów, twórców, producentów, firm wykonawczych itd. to jest ludzi z układu. Takie są fakty, żadne „tajemnice”, wiedzą o nich zapewne wszyscy pracownicy TVP - mówi Pietraszek.

Dalej opisuje skandaliczne metody drenowania telewizyjnej kasy przez zewnętrznych producentów:

Możliwości przekrętów w ponoszonych kosztach jest bardzo wiele, im prostszy program, tym trudniej te napęczniałe koszty ukryć, dopisać, ale i tu jest to dość proste, powszechne, tylko dotyczy mniejszych kwot – np. dopisywanie lewych wykonawców, autorów, transportu, niezbędnej techniki. Na przykład, znam kosztorysy pewnego bardzo znanego producenta, ponoć w dodatku związanego z prawicą, który wpisywał w comiesięczny program, przez kilka lat, rachunki telefonów komórkowych całej swojej rodziny, nowe garnitury dla siebie (nie pokazywał się w nich w studio…), czy np. wystawne obiady w restauracjach, rzekomo jako „spotkania realizacyjne” czy coś w tym guście. Wszystkie księgowe to zatwierdzały, uznawały te oczywiste naciągane rachunki, ale cóż, ten pan był kolesiem prezesa. Inny, bardzo znany reżyser pewnego głośnego filmu dogadał się z drugim reżyserem, kolegą, który produkował inny film, też potem dość głośny. I w jednym i drugim filmie były bardzo wysokie koszty scenografii „z epoki”… Rachunki od krawców i wynajmujących ozdoby były bardzo duże. Auta, stroje wyglądały bardzo ekskluzywnie, ale wic polegał na tym, że tę scenografię wykonano tylko raz, a zagrała w dwóch filmach i dwa razy została opłacona. Wyprowadzone koszty w tym jednym przypadku zapewne sięgały miliona złotych.