Tematem numer jeden czwartkowych "Wiadomości" była afera wokół dokumentów komunistycznych służb na temat Lecha Wałęsy, znalezionych w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku.
Krzysztof Ziemiec poinformował na antenie TVP1, że choć nie wiadomo jeszcze, kiedy IPN ujawni wszystkie znalezione dokumenty, bo na razie bada je prokurator, to "wiadomo, że materiały są autentyczne, co potwierdził grafolog".
Sęk w tym, że w tym samym czasie, w "Faktach po faktach" Łukasz Kamiński, prezes IPN mówił coś zupełnie innego. Przyznał bowiem, że badania grafologiczne zajmą bardzo dużo czasu. tłumaczył Kamiński w TVN24.
Błąd szybko wytknęli dziennikarzowi widzowie "Wiadomości" i oskarżyli go o manipulację.
- mówi dziennik.pl Krzysztof Ziemiec.
Szanowni Państwo,Piszę, ponieważ chcę przeprosić za popełniony błąd. Czuję się niezmiernie skonfundowany nierzetelności...
Posted by Krzysztof Ziemiec on 18 luty 2016
- czytamy w oświadczeniu dziennikarza zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Ziemiec tłumaczył, że opierał swoją wiedzę na słowach prezesa IPN przytoczonych przez Polską Agencję Prasową:
.
napisał na koniec Ziemiec.
Po publikacji przeprosin wylała się na niego kolejna fala negatywnych komentarzy. Internauci wskazywali, że przeprosiny Ziemca na Facebooku przeczyta zaledwie nikła część osób, która oglądała czwartkowe wydanie "Wiadomości".
Dziennikarz niechętnie komentuje całą sytuację. Przyznaje, że skala ataków go zaskoczyła. - - mówi Ziemiec i odsyła nas do biura prasowego TVP.
Dziennikarz, zgodnie z informacjami dziennik.pl, sprostował błąd. Ale spodziewanych przeprosin nie było. powiedział w głównym wydaniu "Wiadomości".