Manifestacja rozpoczęła się o godz. 18 na placu Powstańców w Warszawie pod siedzibą redakcji głównych programów informacyjnych telewizji publicznej. Zgromadziła kilkaset osób. Głos zabierali m.in. Joanna Scheuring-Wielgus (Teraz!)i przewodniczący Ruchu Obywatele RP Paweł Kasprzak. Organizatorzy informowali za pośrednictwem Facebooka, że manifestacja ma przede wszystkim "uczcić chwilą ciszy pamięć prezydenta Adamowicza, odwołać się do sumienia tych dziennikarzy, którzy tworzyli materiał, by odeszli z pracy".

Chodzi o poniedziałkowe wydanie "Wiadomości" TVP, w którym w nawiązaniu do śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza m.in. przypomniano zabójstwo w 2010 r. działacza PiS z Łodzi Marka Rosiaka, a jako przykłady mowy nienawiści przywołano wypowiedzi polityków opozycji m.in. lidera PO Grzegorza Schetyny o "PiS-owskiej szarańczy" i b. prezydenta Bronisława Komorowskiego, że "trzeba czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi". Scheuring-Wielgus w rozmowie z PAP podkreśliła, że protest zorganizowany był całkowicie społecznie w ramach sprzeciwu wobec szkalujących i kłamliwych informacji, które okazały się po śmierci prezydenta Adamowicza. O jednostronnym przekazie telewizji publicznej mówi się od wielu miesięcy. Nienawiść sącząca się z TVP przyczyniła się do morderstwa prezydenta Adamowicza- dodała.

Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby nie działalność TVP, to Paweł Adamowicz po prostu by żył - powiedział PAP Paweł Kasprzak. To nie była przypadkowa ofiara, to był ktoś, kogo wskazywano tutaj, ze studiów telewizji polskiej, a potem za pośrednictwem rozmaitych mediów. Ta nienawiść była powielana - podkreślił. Manifestacja została zorganizowana spontanicznie na Facebooku. Chcieliśmy w sposób pokojowy podkreślić swój sprzeciw wobec tego, co dzieje się obecnie w telewizji publicznej" - powiedział PAP Adam Kądziela, jeden z organizatorów manifestacji. Zaznaczył, że część osób występujących podczas wiecu zrobiła to bez zapowiedzi.

Manifestacja przebiegła bez zakłóceń, nad bezpieczeństwem zgromadzenia czuwała policja. Około godz. 20 uczestnicy się rozeszli.

TVP: Pracownicy i współpracownicy stali się ofiarami niczym nieuzasadnionej nagonki i agresji

Tymczasem TVP wydała oświadczenie w sprawie ostatnich kilku dni. "Telewizja Polska jako nadawca publiczny zawsze jest z Polakami w najważniejszych momentach. Także tych tragicznych, jak zabójstwo prezydenta Gdańska i związana z nim żałoba. Niestety tragedia ostatnich dni jest wykorzystywana przez ludzi nieodpowiedzialnych do bezprzykładnej agresji. Bezsensowna zbrodnia, która miała miejsce w Gdańsku nie może być powodem do eskalacji nienawiści" - napisano w oświadczeniu. Podkreślono w nim, że pracownicy i współpracownicy TVP stali się ofiarami "niczym nieuzasadnionej nagonki i agresji". "Pod adresem niektórych z nich i ich rodzin kierowane są groźby. Zarząd TVP informuje, że wszelkie tego typu zachowania są zgłaszane do właściwych organów" - zaakcentowano w piśmie zamieszczonym w środę na stronie TVP.

"Jednocześnie Zarząd oświadcza, że pojawiające się bezprawne ataki na przedstawicieli TVP, a także próby przypisywania Telewizji Publicznej jakiejkolwiek odpowiedzialności za wydarzenia z Gdańska są kierowane na drogę sądową. Zarząd Telewizji Polskiej w pełni wspiera pracowników i współpracowników TVP w ich ciężkiej i odpowiedzialnej pracy oraz apeluje o solidarność z ofiarami każdego przypadku agresji i nienawiści" - zaznaczono w piśmie.

W niedzielę wieczorem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł. Adamowicz zostanie pochowany w sobotę w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.