Nieznośna potrzeba symetrii
06 maja 2008Uciekając przed deszczem z placu zabaw, wtargnęliśmy rodzinką do autobusu. Obok siedziało trzech młodych rockmanów. Sympatyczni, kulturalni, uśmiechali się miło. Rzuciłem okiem na ich oklejone futerały. Zamarłem. "Blood & Honour", "White power", naklejki z uśmiechniętym esesmanem… Uff! Ciekawe, czy byliby równie przyjaźni, gdybyśmy - ja lub żona - nie byli zupełnie biali? Albo gdyby zdradzał nas kształt nosów? Pedalska fryzura? - pisze publicysta DZIENNIKA Robert Mazurek.