Na razie tak. Choć w trakcie głosowania nad traktatem lizbońskim w klubie Prawa i Sprawiedliwości pojawiła się duża grupa eurosceptyków, to w tym momencie
pęknięcia u nich nie będzie. Dziś na powtórkę sytuacji, jaka miała miejsce po odejściu grupy Marka Jurka, jest jeszcze za wcześnie. Musiałoby to bowiem oznaczać, że Tadeusz Rydzyk już
dziś chce budować nową partię. A przecież on na ogół tworzył nowe ugrupowania tuż przed wyborami. Gdyby teraz miał to zrobić, to taka partia do wyborów rozpadłaby się i
skompromitowała. Nic by z tego nie wyszło.
No tak, ale ta ich popularność jest jednodniowa. Wyrosły teraz takie "gwiazdy", pojawił się jakiś poseł Dera – wcześniej nikomu nieznany. Są teraz w centrum
uwagi, ale tylko na chwilę. Niewiele z tego jeszcze wynika. Tak naprawdę tych ludzi łączy tylko sprzeciw wobec traktatu i stosunek do Rydzyka. Większość z nich należy do jego
zwolenników.
Oczywiście. Oni są sterowani przez Rydzyka. On zachowuje się jak typowy moskiewski agent. Nie twierdzę, że nim jest. Mówię jedynie, że tak się zachowuje. Wcale bym się zresztą nie
zdziwił, gdyby kiedyś w przyszłości zostały ujawnione jakieś dokumenty, z których wynika, że Rydzyk był rosyjskim agentem. Wszystkie jego radykalne postulaty bardzo szkodzą Polsce i
pośrednio szkodzą także Kościołowi.
Prawdopodobnie tak było. Mnie w ogóle zastanawia, po co Kaczyński brał ludzi od Rydzyka do siebie. Popełnił przecież dokładnie ten sam błąd, który popełnił kiedyś Marian Krzaklewski. On
miał u siebie Janowskiego, Słomkę, Łopuszańskiego, Konopczynę, Jackowskiego i nie potrafił sobie z nimi poradzić, oni wszyscy w końcu wyszli z AWS. Teraz będzie tak samo. Ci, których
wziął sobie Kaczyński, zostawią go. Jeszcze nie teraz, ale PiS skończy jak AWS. Widać tu sporo analogii. PiS, podobnie jak kiedyś Akcja Wyborcza Solidarność, też miało być taką wielką
formacją prawicową, w której mogliby pomieścić się ludzie o wszelkich prawicowych poglądach. Tylko co z tego, skoro wziął do siebie grupę, która jest całkowicie sterowalna przez Rydzyka?
Ale jest ważniejsza sprawa: kogo słucha Rydzyk.
On słucha samego siebie i popełnia błędy. Wpuścił tych ludzi na swoje listy i teraz ma z nimi problem. Po co mu na przykład taki Macierewicz albo Sobecka? Nie ma z nich żadnego pożytku ani
intelektualnego, ani politycznego. Są dla niego tylko obciążeniem.
Racja. Ale dziś przyszło mu za to zapłacić dużą cenę. Zresztą dokładnie to samo zrobił Krzaklewski, wtedy też było tak, że jedyną prawicą w Sejmie była AWS. Inne partie nie weszły.
Tylko co z tego, skoro nad pewnymi grupami nie był stanie panować i po jakimś czasie wszystko się rozpadło.
Nie da się tego w ten sposób porównywać, bo wiele przez ten czas się zmieniło. On nas wtedy atakował głównie za to, że bardzo mocno odwoływaliśmy się do Kościoła i wykorzystywaliśmy
religię do uprawiania polityki. W tym było trochę racji. Ale on nas cynicznie atakował głównie dlatego, że uważał nas za polityczną konkurencję, choć byliśmy wtedy naturalnym jego
sojusznikiem. On zawsze tak robi. Dla niego polityka to nieustająca walka. Niszczy konkurencję, która dla niego jest groźniejsza nawet niż przeciwnik. Teraz, przejmując radykalne postulaty, nie
dopuszcza do powstawania jakiejś silniejszej grupy radykałów. Pytanie, czy mu się to opłaci.
W dużym stopniu tak. I teraz przy okazji traktatu lizbońskiego to wyszło. Ceną za to będzie stopniowa i powolna marginalizacja PiS. Dziś nie wiadomo, w jakim kierunku ta partia miałaby się
rozwijać. Przecież nie można mieć w jednym ugrupowaniu Rydzyka, Sobeckiej, Macierewicza, a z drugiej strony ludzi inteligentnych, którzy będą odwoływać się do młodzieży. Wystarczy tylko
jeden występ Macierewicza i - jak to mówi młodzież - już jest po grzybach. To widać zresztą w sondażach. PiS ma już tylko kilkanaście procent poparcia i ciągle je traci. Aby to się
zmieniło, Kaczyński musiałby się pozbyć tych ludzi. Rydzyk jest dziś dla niego ogromnym obciążeniem.
Nie, za nim są jeszcze Leszek Bubel, Bolesław Tejkowski i Jerzy Robert Nowak. Zawsze można wskazać jakiegoś polityka, który jest jeszcze bardziej radykalny niż Kaczyński. Przecież to nie ma
żadnego znaczenia. Kaczyński praktycznie jest przy prawej ścianie i ma zablokowany ruch w kierunku centrum. Podobny manewr wykonał kiedyś z Porozumieniem Centrum. Wtedy doprowadził do końca
PC. Podobnie może być z PiS.
Być może pójdą do Platformy Obywatelskiej. Mogą też wegetować w PiS. Na razie nie widać, żeby mieli potencjał na to, by zająć jakieś wspólne stanowisko. Są na to za słabi.
Tego nie wiem. Na pewno nie powinno się przyjmować ludzi, którzy przez wiele lat nas niszczyli.
p
* Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu, polityk Platformy Obywatelskiej