Ostateczne decyzje w takich sytuacjach podejmuje zawsze właśnie premier. I jak widać uznał, że takie rozwiązanie jest najbardziej stosowne i adekwatne do sytuacji.
Kierował się przy tym przede wszystkim kwestią odpowiedzialności za państwo i jego instytucji, kwestią wiarygodności tych instytucji w oczach obywateli. Po drugie mieliśmy do czynienia z
honorowym zachowaniem pana ministra Ćwiąkalskiego, który podał się do dymisji i wobec tego powstała nowa okoliczność.
Ja miałem w tej sprawie swoje osobiste i prywatne zdanie.
Obserwując zwłaszcza działania PiS na komisach sprawiedliwości poświęconych tej sprawie, uważałem, że powołanie komisji śledczej będzie miało polityczny wydźwięk i posłuży do
kolejnej młócki, a nie wyjaśnieniu sprawy. Sądziłem, że prawdziwemu wyjaśnieniu sprawy służy zaangażowanie instytucji państwowych. Pan premier po rozmowie z ministrem Ćwiąkalskim
widocznie stwierdził, że wiarygodność instytucji została nadszarpnięta i należy użyć wszelkich możliwych środków łącznie z komisją.
Staram się nie zamykać oczu na fakty. Przeciwnie, mam oczy szeroko otwarte. Ale podkreślam: to pan premier ma głos sprawczy i skoro uznał, że takie radykalne działania zostały podjęte, to
znaczy, że jest to w tej chwili najlepsze z możliwych rozwiązań. Mam tylko nadzieję, że to wszystko rzeczywiście przysłuży się wyjaśnieniu tej niewątpliwe jednej z najbardziej mrocznych
spraw polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Powtarzam, mam nadzieję, że przysłuży się i że w ślad za tym pójdą działania określonych służb: policji i wymiaru sprawiedliwości.
Nie, pan premier bardzo wyraźnie powiedział, co sądzi o działaniach w tej sprawie lewicy i pana ministra Ziobry. Tu się z premierem w 100 proc. zgadzam. Szampana bym nie otwierał na miejscu
polityków PiS, bo my pilnie będziemy obserwować ich poczynania w tej sprawie: czy rzeczywiście skupią się na wyjaśnieniu tej sprawy, czy też będą to dalej traktować jako okazję do
politycznych ataków.
Pan premier podjął decyzję, kierując się odpowiedzialnością za państwo. Dał wyraźny sygnał tym wszystkim, którzy mieli jakikolwiek związek ze sprawą morderstwa Krzysztofa Olewnika: nie
ma zmiłuj.
Ale ja nie jestem premierem. Miałem swoje zdanie. Dziś opinia premiera jest wiążąca.
Dyskusja w tej sprawie po decyzji premiera się kończy. Premier miał swoją wiedzę.
Wszystko, co w tej sprawie miałem do powiedzenia, powiedziałem.
Nie, miałem swoje zdanie i je wyartykułowałem. Natomiast obowiązującą w Platformie jest decyzja pana premiera.
Chyba pani żartuje! Absolutnie nie! Pan premier musiał mieć czas na zapoznanie się z sytuacją i nie jest od wysyłania sygnałów.
Minister Ćwiąkalski zachował się honorowo i to kończy dyskusję na ten temat. Gdybyśmy rzeczywiście kierowali się słupkami popularności, to mając notowania na poziomie 60 proc.,
doprowadzilibyśmy dziś do przyśpieszonych wyborów. Nie robimy tego. Przeciwnie, jak widać, podejmujemy trudne decyzje.