Przez chwilę Palikot miał ambicje bycia człowiekiem, który ciężko pracuje w komisji Przyjazne Państwo. Z drugiej - prowokatorem. Przez krótki czas dobrze wypadał w obu tych rolach i
dobrze wychodziło mu budowanie swojego wizerunku jako prowokatora oraz polityka, który ułatwia życie przedsiębiorcom.
Niedawno jednak okazało się, że komisja ta poza wprost imponującą liczbą poprawek, które w realizacji okazały się kompletną klapą, niczego nie
zrobiła. A symboliczne jedno okienko jest prawdziwym utrudnieniem, bo poprzednie trzy okienka lepiej zdawały egzamin.
Pół roku temu tym wyczynom społeczeństwo być może wierzyło. Trzeba pamiętać, że polski wyborca jest bardzo sprytny i
inteligentny. No i dosyć dobrze doświadczony w politycznych oraz mniej politycznych chwytach, dzięki czemu tym razem nie da się nabrać. Zatem błazen nie ma już zbyt wiele do pokazania.
Wygląda na to, że Platforma nie zajmie się Palikotem. Ale za jakiś czas będzie musiała to zrobić. y. Z czasem jednak stał się męczący i
raczej wszyscy mamy dość boksowania prezydenta, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Naprawdę nikogo już nie obchodzą Palikotowe podejrzenia o to, czy ktoś jest homoseksualistą lub
transseksualistą. Za jego prowokacjami nie idzie już żadna treść. I choć Platforma udaje, że poseł Palikot nie jest ich zmartwieniem, to niedługo mogą sami to dotkliwie dostrzec.