Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaginiony szyfrant to nie James Bond

7 maja 2009, 16:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zaginiony szyfrant to nie James Bond
Inne
Moim zdaniem w całym zamieszaniu wokół zniknięcia chorążego Zielonki najistotniejsze są wątki osobiste. Są sygnały, że wojskowy miał problemy rodzinne, w grę wchodził też ponoć jakiś zadawniony konflikt w pracy. Ten człowiek mógł więc gdzieś się zaszyć, zniknąć, odciąć się totalnie od wszystkich i wszystkiego. Temu akurat się nie dziwię. Praca w służbach to bardzo specyficzne i trudne zajęcie - pisze Jarosław Gugała.

To, że od miesiąca bez powodzenia poszukiwany jest szyfrant wywiadu wojskowego nie świadczy o braku profesjonalizmu naszych służb. Bo nie jest ważne, ile szukają tego człowieka. O wiele istotniejsze jest, kiedy zaczęli go szukać. A skoro tak, w tej sytuacji należy mówić albo o olbrzymim pechu, albo o tym, że sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, niż się nam wydaje.

Moim zdaniem w całym zamieszaniu najistotniejsze są wątki osobiste Ten człowiek mógł więc gdzieś się zaszyć, zniknąć, wyjechać, odciąć się totalnie od wszystkich i wszystkiego. Temu akurat się nie dziwię. Praca w służbach to bardzo specyficzne i trudne zajęcie. Może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale ci ludzie są poddawani szalonym presjom. Tę robotę niełatwo wytrzymać psychicznie. Dość często zdarza się, że właśnie z szyfrantami dzieje się coś złego na skutek stresu i przemęczenia. Ludzie chorują albo wręcz wariują w pracy, popadają w jakieś nerwice. Choć oczywiście o takich przypadkach nie mówi się nigdy głośno.

W tym przypadku nie spodziewałbym się świadomej zdrady na rzecz np. jakiegoś obcego wywiadu. Bo żeby zdradzić jakieś wartościowe tajemnice, to człowiek pracujący jako szyfrant musiałby przekazywać je systematycznie, od lat. Z tego samego względu nie wchodzi w grę scenariusz rodem z filmów o agencie Jamesie Bondzie. Nie wydaje mi się, żeby szyfrant wpadł w ręce obcych służb i był teraz narażony na niebezpieczeństwo z ich strony. To jest takie książkowe, literackie wyobrażenie na temat pracy tajnych służb. Choć całość brzmi oczywiście groźnie: szyfrant, służby specjalne, kontrwywiad, ale rzeczywistość jest o wiele bardziej siermiężna i przyziemna.

Nie zmienia to faktu, że w każdym z tych przypadków kluczowa pozostaje sprawa, jaką wiedzą dysponuje szyfrant, który w służbach pracował blisko 30 lat? I przede wszystkim, czy rzeczywiście jest w stanie zdradzić jakąś tajemnicę państwową? Moim zdaniem jest to mało prawdopodobne. Przede wszystkim dlatego, że zazwyczaj jeden szyfrant dysponuje tylko cząstkową wiedzą. Skrajną głupotą ze strony władz naszego kraju byłoby, gdyby pojedynczy człowiek szyfrował całą wiedzę resortu, wszystkich służb.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj