Były polityk odniósł się do pytania o istniejące w Polsce dwa obozy, które różni spojrzenie na katastrofę smoleńską - tych, dla których przyczyną wypadku były błędy pilotów, i tych, którzy wierzą w zamach. Rokita przekonuje, że nie należy wierzyć w tezy głoszone przez polityków ani też nie wolno zakładać, że oni w nie wierzą.
- mówił Rokita. Dodał, że pytanie o zasadność wznowienia prac przez komisję Jerzego Millera należy rozpatrywać tylko w jednym aspekcie - wpływu na sondaże. - wyjaśnił.
Odpowiadając na słowa dziennikarza, że Jarosław Kaczyński musiałby być cyniczny, głosząc tezę o zamachu i wykorzystując śmierć swego brata i bratowej,Rokita odpowiedział, że tak właśnie wygląda dziś profesjonalna polityka. I - jak mówił - z racji tego, jak ona wygląda, jego w niej nie ma. - wyliczał.
I choć przyznał, że sposób prowadzenia śledztwa - odrębnie przez Rosjan i Polaków - był najbardziej racjonalnym wyjściem, na które mógł zdecydować się Donald Tusk po 10 kwietnia 2010 roku, to cała sprawa katastrofy będzie dla PO i jej rządu gwoździem do trumny. - analizował Rokita.