Dziennik Gazeta Prawana logo

Zandberg: Musimy przełamać przeraźliwe poczucie, że polityka nie ma wpływu na nasze życie

15 kwietnia 2016, 12:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Adrian Zandberg
Adrian Zandberg/PAP Archiwalny
Myśmy się zbyt łatwo w latach 90. pogodzili z modelem, w którym politykę oglądamy tylko w telewizorze, a raz na cztery lata wybieramy odległych administratorów. Model życia politycznego, tak jak model gospodarki, który mamy dziś w Polsce, jest niewydolny i niezdolny do długiego trwania - mówi Adrian Zandberg w rozmowie z DGP.

Anna Wittenberg: Wyobraża pan sobie politykę bez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego?

Adrian Zandberg: Oczywiście. To nie brak liderów jest największym problemem polskiej polityki. To, jak uzależniła się od kilku twarzy, pokazuje, jak jest społecznie niezakorzeniona. Życie polityczne jest tylko cieniutką warstewką, bierze w nim udział garstka ludzi. I w efekcie jest odklejone od życia społecznego.

I to był właśnie główny zarzut wobec Platformy w ostatnich wyborach: że „się odkleiła” od rzeczywistości.

Nie tylko Platforma, sposób, w jaki funkcjonują inne partie, także jest patologiczny. Myśmy się zbyt łatwo w latach 90. pogodzili z modelem, w którym politykę oglądamy tylko w telewizorze, a raz na cztery lata wybieramy odległych administratorów. Model życia politycznego, tak jak model gospodarki, który mamy dziś w Polsce, jest niewydolny i niezdolny do długiego trwania.

Przecież trwa od ponad 26 lat.

Nie do końca. Jeśli spojrzeć na gospodarkę, to czas po 1989 r. trzeba jednak podzielić na dwa okresy – dekadę transformacji i okres stabilizacji po wejściu do UE. Oba mają swoje grzechy. Grzechem pierwszego było wypchnięcie na margines znacznej części robotników, stworzenie zagłębi strukturalnego bezrobocia i ubóstwa. Grzechem drugiego – pogodzenie się z modelem wzrostu opartym na niskich kosztach pracy i śmieciowym zatrudnieniu. To różne rodzaje patologii, choć melodia w tej piosence jest dość podobna. Stąd wzięła się frustracja, której efekt widzieliśmy w dniu wyborów parlamentarnych. Liberalne elity idealizują Polskę przed 25 października, chciałyby dziś powrócić do tego, co było – ale to już jest niemożliwe.

To znaczy?

By ocalić to, co w Polsce było dobre – wolności polityczne, prawa obywatelskie, nadzieję na modernizację upodobniającą nas do państw Zachodu – musimy zmienić to, co było złe: przyzwolenie na nierówności, życiową niestabilność, brak bezpieczeństwa socjalnego, butę elit. A także sposób prowadzenia debaty, w której przez lata nie było miejsca dla ludzi niezgadzających się z jedynie słuszną narracją.

Obiecujecie, że inna polityka jest możliwa. A jak ona ma wyglądać?

Razem to eksperyment – tworzymy partię w pełni demokratyczną, która nie jest zbudowana wokół wodza. Ale to także polityka świadoma tego, że nie wszystkie ważne sprawy rozgrywają się w Warszawie. W naszej polityce wciąż dominuje myślenie, że to, co istotne, dzieje się na poziomie centralnym, więc jeśli chce się mieć wpływ, być skutecznym reprezentantem np. interesów pracowniczych – to można to robić tylko z pozycji władzy w kancelarii premiera. Dowcip polega na tym, że we współczesnym kapitalizmie władza jest mocno rozproszona. Nie jest tak, że można ją po prostu chwycić w dłoń jak Bismarck i powiedzieć „teraz kontrolujemy rzeczywistość”.

Ale przecież tak rządzi PiS.

Oni żyją złudzeniem, że tak się da. Że w późnym kapitalizmie to jest możliwe. A nie jest. Władza jest zdecentralizowana, często nie znajduje się pod kontrolą instytucji publicznych, tylko w prywatnym biznesie albo na jego styku z samorządem. Widać to w specjalnych strefach ekonomicznych. To nie rząd kształtuje tam stosunki pracy, tylko właściciele, którzy nieformalnie umawiają się, że nie płacą zatrudnionym powyżej pewnej stawki godzinowej. To są przestrzenie realnej władzy i to są miejsca, gdzie trzeba interweniować, upominać się o prawa.

Widzicie swoją misję w pracy u podstaw?

Ostatnio udało nam się doprowadzić do tego, że Uniwersytet Łódzki renegocjuje umowy z ochroniarzami. Zebraliśmy świadectwa ludzi, którzy pracują za 5 zł za godzinę, i z ich sprawy zrobiliśmy jeden z głównych tematów trwającej na uczelni kampanii rektorskiej. To nie są rzeczy, które trafią do głównego wydania „Faktów” TVN. Ale Razem nie działa jak typowa partia polityczna, która aktywizuje się tylko w okresie wyborów. My staramy się budować elementarną wiarygodność.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj