PO świętuje 20-lecie. Na smutno czy na wesoło?
Reklama
Pamiętając, co dobrego udało nam się zrobić przez te 20 lat, skupiamy się na przyszłości. I wizji kolejnych dwóch dekad, które są przed nami. Na nowym otwarciu. Z uwagi na COVID-19 nie przewiduję wielkiego świętowania w styczniu. Jeśli pandemia ustąpi, w maju lub czerwcu zorganizujemy duże wydarzenie, ale jego formuła na razie pozostanie tajemnicą. Mogę tylko zdradzić, że pokażemy, kim po tych 20 latach jesteśmy, do kogo się zwracamy i co proponujemy dla Polski i Europy.
20 lat temu PO chciała uwolnić energię Polaków. Co teraz ma być nową jakością?
Niektóre wyzwania znów stają się aktualne. Dziś wracają pytania o nasze członkostwo w Unii Europejskiej. Czytelną odpowiedzią PO jest jeszcze silniejsze zakotwiczenie nas we Wspólnocie. Ważne jest, byśmy potrafili się przebić z odmiennym od obecnej władzy podejściem do człowieka, do jego indywidualności. Państwo jest silne wówczas, gdy docenia własnych obywateli i nie boi się ich siły. To całkowite zaprzeczenie polityki uprawianej przez obecną władzę, czyli modelu państwa, które ogranicza ludzi, wpycha się w kolejne aspekty życia, narzuca im, jak mają myśleć, co mają czytać i oglądać.
Niby jak narzuca?
Chociażby w mediach publicznych, gdzie miliardy złotych zamiast na informację idą na propagandę. Słyszymy o nowym kanonie lektur szkolnych. Nowy minister edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego wprost zapowiada, że będzie wprowadzał elementy, które mają dzieciaki indoktrynować. Kolejne wyzwanie to stabilność i bezpieczeństwo. Na tym polu rządzący zawiedli najbardziej. Kiedy niszczy się instytucje państwa, to w czasach kryzysu obywatele czują się przez to państwo opuszczeni. Widzimy chaotyczne zarządzenie w czasie pandemii. Przedsiębiorcy, rodzice, lekarze dowiadywali się o istotnych dla siebie kwestiach z dnia na dzień. Dlatego potrzebne jest odbudowanie zaufania do państwa i poczucia bezpieczeństwa Polaków.
PO rządziłaby lepiej? Za waszych rządów wydatki na ochronę zdrowia nie były wyższe, to PiS przyjął ścieżkę wzrostu wydatków na zdrowie w relacji do PKB, a koronawirus był jak grom z jasnego nieba.
Oczywiście, że potrafimy lepiej zarządzać, zwłaszcza w trudnych czasach. Udowodniliśmy to w największym kryzysie gospodarczym, który Polska przeszła suchą stopą. Umiemy korzystać z wiedzy ekspertów. Tymczasem teraz fachowcy mówią jedno, a rząd robi swoje, nie oglądając się na żadne rady. Nie ma podejścia systemowego. Z dnia na dzień zamyka się całe branże lub wprowadza takie absurdalne pomysły jak zamykanie lasów czy godziny dla seniorów. Utrzymuje się zakaz handlu w niedzielę, zamiast go znieść, by zmniejszyć tłok w sklepach. Ale najważniejsze – oparlibyśmy wszystko na rozwiązaniach zgodnych z konstytucją, a nie na rozporządzeniach, które są podważane przez obywateli, którzy odwołują się do sądów i wygrywają.
Co chcecie zrobić, by wygrać wybory w 2023 r. i zmienić PiS u władzy?
Oprócz racjonalnej i kompleksowej oferty programowej ważna jest współpraca z innymi ugrupowaniami opozycyjnymi. Obecny kształt sceny politycznej powoduje, że tylko duży blok polityczny jest w stanie zwyciężyć. Dlatego jestem wielkim orędownikiem współpracy w opozycji, nie przesądzając jeszcze, czy na końcu będzie jedna duża lista ugrupowań demokratycznych czy może dwie. Wybory do Senatu pokazały, że gdy opozycja dogaduje się między sobą, to są sukcesy. Chcemy także odwołać się do ludzi, którzy byli z daleka od polityki, ale to polityka po nich sięgnęła. Ich aktywność ujawniła się w ostatnim czasie. Zrobię wszystko, żeby ta obywatelskość była jednym z filarów naszych list wyborczych.
Ale czy to się uda? Rafał Trzaskowski miał taki sam pomysł na swój ruch i ani widu, ani słychu…