Aktywność polskiego rządu w kwestii walki z kryzysem sprowadza się niemal wyłącznie do działań propagandowych. Tak właśnie jest też z zapowiedzią spłacania przez rząd kredytów hipotecznych osób, które straciły pracę.
Dość (które jednak szybko okazało się wybiórczym dofinansowaniem) . Jaki? Przypomnijmy – gdy tylko wycofano zasiłki dla rodzin i ograniczono je do samotnych rodziców, zaowocowało to fikcyjnymi rozwodami – po to, by mimo wszystko utrzymać zasiłki w rodzinach. Podobnie w tej sytuacji – bardzo . Możliwość zdobycia dodatkowych pieniędzy na spłatę mieszkania jest przecież wielce kusząca.
Wprowadzenie przez rząd pewnych zastrzeżeń co do skali pomocy świadczy o tym, że nasi rządzący zrozumieli trochę po czasie potrzebę wprowadzenia ograniczeń. Ale sama kwota, jaką przeznaczono na na ten cel, wskazuje, że rzecz ma charakter raczej propagandowy. .
Wiemy też dobrze, że bardzo małe mieszkania – do których rządowy program ma się ograniczać – nie cieszą się aż takim zainteresowaniem nabywców. Dla świeżo zwolnionego z pracy człowieka zaś pomoc w wysokości 500 zł przy znacznie wyższej racie kredytu jest po prostu niewystarczająca.
Ta akcja ma więc służyć wyłącznie pokazaniu, że „rząd coś robi". A co w tym wszystkim najzabawniejsze – nawet to ograniczone działanie będzie wymagało bardzo dużego aparatu administracyjnego – sprawdzającego zapewne licznych niewypłacalnych. Rzeczywisty koszt wielkiej operacji może się zatem okazać tak wysoki, że skórka nie będzie warta nawet wyprawki.