Według aneksu do raportu o WSI, do którego dotarł niedawno DZIENNIK, były prezydent Lech Wałęsa miał się znajdować w tzw. układzie. "Część podrozdziałów jest zatytułowana <Układ... > i tu podają kolejne nazwiska, np. <Układ Poznańskiego>" - dowiedział się niedawno DZIENNIK ze źródła zbliżonego do komisji weryfikacyjnej. Nie chodzi w tym przypadku o region Polski. Zenon Poznański to emerytowany generał Ludowego Wojska Polskiego, który na początku lat 90. wszedł do polityki.

Reklama

Był szefem sekretariatu Komitetu Obrony Kraju przy prezydencie Lechu Wałęsie i wiceszefem Obrony Cywilnej. Później doradzał prominentnym politykom SLD, a ostatnio Andrzejowi Lepperowi, szefowi Samoobrony. Poznański - według twórców raportu - miał stworzyć wokół siebie grupę wojskowych, którzy mieli nieformalny wpływ na decyzje polityków. Aneks próbuje udowodnić tezę, że wokół byłych wojskowych powstawały patologiczne układy.

To zresztą niejedyne zarzuty wobec byłego prezydenta. Za jego czasów planowano przekształcenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego w pozakonstytucyjnego supernadzorcę tajnych służb III RP. Do BBN mieli trafić najbardziej zaufani ludzie ze służb specjalnych. Biuro miało także posiadać niezwykłe wyposażenie techniczne: specjalny system łączności z końcówkami prowadzącymi wprost do Wojskowych Służb Informacyjnych oraz Urzędu Ochrony Państwa.

"To są majaki Macierewicza. Ten człowiek majaczy. W najbliższym czasie zwrócę się do parlamentu o powołanie komisji śledczej, która miałaby zbadać informacje zawarte w książce generała Wejnera. Niech zbada, jaką rolę w czasie <nocy teczek> odgrywali naprawdę Macierewicz, Olszewski i bracia Kaczyńscy" - mowi dziennikowi pl Lech Wałęsa.

Generał Edward Wejner to były dowódca Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych, zdymisjonowany w 1992 roku przez Antoniego Macierewicza. Według generała, szykowano wtedy zamach stanu. W pełnej gotowości bojowej były jednostki nadwiślańskie oraz GROM. Sprawdzano także lądowiska dla helikopterów wokół Belwederu. To właśnie tam Lech Wałęsa miał zostać zatrzymany. Jednak wcześniej były prezydent pojechał już do parlamentu. Tam rozpoczęła się już debata nad rządem Olszewskiego i procedura jego odwołania. To miało spowodować, że zamachu stanu i aresztu dla Wałęsy nie było.