Gdy prezydent porozumiał się z premierem w sprawie tarczy antyrakietowej, wydawało się, że kończy się wojna między głową państwa a rządem. Nic bardziej mylnego. Oliwy do ognia postanowił dolać szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Stwierdzi, że gdy na początku lipca rozmawiał z Lechem Kaczyńskim o tarczy, prezydent straszył go Trybunałem Stanu.
"Najlepiej byłoby opublikować nagranie mojego spotkania z Lechem Kaczyńskim ws. tarczy antyrakietowej" - mówi Radosław Sikorski, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
A jak twierdzi, taka taśma jest. Rozmowę nagrywał sam Lech Kaczyński. "Konieczność zarejestrowania spotkania prezydent tłumaczył możliwością postawienia mnie przed Trybunałem Stanu" - opowiadał w TVN24 szef MSZ.
Dlaczego prezydent tak straszył Sikorskiego. "Ewidentnie prezydent był zawiedziony sposobem prowadzenia negocjacji w sprawie tarczy" - tłumaczył szef MSZ.
Dodał, że kontakty z prezydentem traktuje czasami jako ćwiczenie charakteru, ćwiczenie cnoty chrześcijańskiej pokory, której mu potrzeba. Zaznaczył też, że jest do dyspozycji prezydenta w każdej chwili.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane