Dziennik Gazeta Prawana logo

Rada nie zajmie się groźbami Kaczyńskiego

5 listopada 2008, 23:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To już pewne. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie zajmie się skargą TVN na zachowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec dziennikarki Moniki Olejnik. "Wykończę panią" - miał do niej mówić Kaczyński. Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT, mówi: "To nie jest sprawa dla nas. I to jest ostateczna decyzja" - czytamy w DZIENNIKU.

Opinia w tej sprawie leży od kilku dni na biurku przewodniczącego rady. Wydali ją prawnicy KRRiT. "Teraz skargę odeślę do TVN. Prawnicy uznali, że ta sprawa w żadnym obszarze nie leży w zakresie naszych obowiązków" - tłumaczy Kołodziejski. Dodaje, że opinia jest tak jednoznaczna, że nie będzie nawet przedmiotem obrad całej rady, bo nie ma w tej sprawie żadnej wątpliwości.

"Mam nadzieję, że władze TVN to rozumieją" - mówi Kołodziejski. Czy Piotr Walter, prezes TVN, zrozumie argumentację rady? Tego jeszcze nie wiadomo. "Zajmiemy stanowisko dopiero wtedy, gdy dotrze do nas pismo od przewodniczącego Kołodziejskiego. Na razie nie trafiło ono do siedziby TVN" - mówi Karol Smoląg, rzecznik Grupy TVN.

Jak nieoficjalnie dowiedział się DZIENNIK, stacja prawdopodobnie jednak nie zostawi tak sprawy. "Mam wrażenie, że prawnicy rady zrobili wszystko, żeby wykazać, że ta sprawa nie podlega pod przepis, który mówi, iż KRRiT stoi na straży wolności słowa i niezależności" - mówi jeden z pracowników TVN.

Przypomnijmy: skarga telewizji dotyczy scysji, do której doszło pomiędzy Moniką Olejnik a Lechem Kaczyńskim na październikowym szczycie Unii Europejskiej w Brukseli. Prezydent zdenerwowany przebiegiem specjalnego wydania „Kropki nad i” po programie użył wobec dziennikarki stwierdzeń: "znalazła się pani na mojej liście", "wykończę panią" i "pożałuje pani".

Dwa dni później Lech Kaczyński zadzwonił do Moniki Olejnik i ją przeprosił. Wysłał jej także kwiaty. Olejnik uznała sprawę za zamkniętą. Mimo przyjętych przez dziennikarkę przeprosin, TVN uznała, że incydent z głową państwa w roli głównej był zbyt poważny i wymaga interwencji KRRiT. Zdaniem byłego członka KRRiT Andrzeja Zarębskiego rada, nie zajmując się skargą stacji, zastosowała polityczny unik.

"Uznała, że może nie wypowiadać się w sprawie, w której doszło do przeprosin i w dodatku przeprosiny te zostały przyjęte. Poza tym do incydentu doszło poza anteną, więc tym bardziej rada miała wytłumaczenie, że interwencja w takiej sprawie nie leży w jej kompetencjach" - mówi Zarębski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj