Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef Libertas: Z Rydzykiem się nie spotkam

5 maja 2009, 18:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Do Libertasu bierzemy wszystkich, by głos Polski nie był w Brukseli ignorowany - mówi DZIENNIKOWI irlandzki milioner Declan Ganley. Tak założyciel partii Libertas tłumaczy obecność na listach wyborczych ludzi, którzy wyjątkowo niechętnie odnoszą się do Unii Europejskiej. Ale choć na listach umieścił ludzi Radia Maryja, z ojcem Rydzykiem spotykać się nie zamierza.


Declan Ganley: Spotkałem się z nim w lutym. Mieliśmy doskonałą rozmowę. Byłem zaszczycony, że przyjął moje zaproszenie do Rzymu. Wiem, że to było dla niego bardzo trudne. Ale przecież nie był tam przypadkowo. Przed nim przemawiał np. Jan Czarnogórski, były premier Słowacji, który tak jak Wałęsa walczył o wolność. A nasz Libertas zawiera w sobie właśnie wolność. Dlatego tak mi zależało, by bohater mojej młodości pojawił się na tym zjeździe.

>>>Wałęsa: Biorę od tych, co mają


Ale przecież jak przyjeżdża taki gość, to ja nie wiem, co będzie mówił. Nie kontroluję tego.


To kompletnie nie o to chodzi. To pytanie jest dla mnie uwłaczające.


To całkowicie normalne, że jak zaprasza się takie osobistości, to płaci im się honorarium. W zwykłych okolicznościach prezydent Wałęsa dostałby pewnie znacznie większe pieniądze.


Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach innych dżentelmenów. W słowie „honorarium” zawiera się słowo „honor”. I na tym skończmy.


Nie, dlaczego miałbym?


Pyta pan o plany, więc opowiadam o planach: nie ma takich. Następne pytanie.


Na naszych listach są przeróżni ludzie. Wykonują wiele zawodów. Byli w różnych partiach albo nie byli w nich wcale. Mają różne poglądy. Razem opowiadamy się za silną Unią Europejską. Ale silną ludźmi, a nie urzędnikami, na których decyzje nikt nie ma wpływu.

>>> Wałęsa: 50 tys. euro od Libertas? Mało


Nie wiem, dlaczego wtedy tak mówili. Nie było mnie tutaj pięć lat temu. Ale jestem dzisiaj. Interesuje mnie to, co dziś i jutro. Jak zaczniemy zmieniać Unię Europejską od czerwca. Bo jeszcze nas nie ma w Parlamencie Europejskim, a już nas się boją. Jesteśmy nocnym koszmarem brukselskiego kartelu.


Z każdym, kto chce, by głos polskich obywateli nie był ignorowany w Brukseli. I niech ludzie, którzy mówią, że Libertas jest partią eurosceptyczną, przestaną kłamać. Jesteśmy proeuropejscy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj