"Nie ma żadnej wojny. Skierowałbym jednak uwagę w stronę partii chadeckich, które złożyły bardzo niepotrzebne oświadczenie" - powiedział Jarosław Kaczyński w studio TVN24 i sytuację po wydaniu tego oświadczenia porównał do granatu wrzuconego w... "Szambo" - dokończył dziennikarz Bogdan Rymanowski. "To pan to powiedział" - uciął Kaczyński.

Reklama

>>>"PiS jest dla Europy jak świeże powietrze"

Mówiąc o swoim języku, jakiego używał mówiąc o stosunkach polsko niemieckich, prezes PiS powiedział: "To jest retoryka, która odpowiada wyzwaniu. To stwarza największą szansę na to, że nie będzie podobnych wystąpień".

Jego zdaniem, niemieccy politycy wychodzą z założenia, że "Polskę możemy zaatakować". "To jest bardzo ważne. Powtarzam. Stosunki polsko-niemieckie są wielką wartością i dlatego niemieccy politycy powinni wiedzieć, że nie należy ich naruszać" - mówił Kaczyński.

Kaczyński zaprotestował, że prowadził politykę miłości. "To była polityka pokoju. Liczyłem, że po naszych przeprosinach zamilknie pan Palikot, pan Niesiołowski, pan Nowak" - mówił prezes PiS. Dodał, że jest poruszony atakami PO, które nastąpiły po tym, jak PiS "odstąpił od ataków na PO." Jego zdaniem, PiS został zaatakowany przez "ludzi z niższej półki w sensie kulturowym".

>>>Nitras: Prezydent zachował się jak Hupka

Na pytanie, czy prezes PiS dużo się ostatnio modli i o co, Jarosław Kaczyński powiedział: "Tak, dużo się modlę. Przede wszystkim o zdrowie mojej mamy". Bogdan Rymanowski przypomniał mu słowa Donalda Tuska, który powiedział, że prezes PiS modli się o kryzys. Kaczyński odpowiedział, że życzy premierowi sukcesów w walce z kryzysem. Wytknął jednak premierowi błędy w tej walce. Przede wszystkim trzymanie "pełnej kiesy" i nie rozpoczynanie publicznych inwestycji.

Prezes PiS uciekł od odpowiedzi na cztery ostatnie pytania. "Czy chce Pan być jeszcze raz premierem?" - zapytał Bogdan Rymanowski. "Wygramy wybory, będziemy o tym rozmawiać" - odpowiedział.

Nie chciał też skomentować słów Kazimierza Marcinkiewicza, który w "Polsce The Times" powiedział, że miłość między dwoma braćmi (Kaczyńskimi) powodowała konflikty, które zagrażały polskim interesom. "Nie chcę tego komentować. To jest rozgoryczony człowiek" - uciął.

Trzecie pytanie, na które nie chciał odpowiedzieć, brzmiało: Czy daje się kierować swoim doradcom? Taką tezę postawił Wojciech Mojzesowicz w "Gazecie Wyborczej".

Jarosław Kaczyński nie chciał także mówić o tym, czy poda się do dymisji, jeżeli jego partia nie osiągnie zamierzonego wyniku. "Marzenie ściętej głowy" - odpowiedział.