Dziennik Gazeta Prawana logo

Platforma dyszy żądzą zemsty na TVP

6 lipca 2010, 06:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Takiej agitacji w mediach publicznych nigdy nie było i należy z tym skończyć" - mówi otwartym tekstem Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO. Partia Donalda Tuska nie może darować TVP opanowanej przez PiS i SLD mocnego wsparcia dla Jarosława Kaczyńskiego. Co czeka telewizję publiczną?

Dziś w Sejmie zanosi się na burzliwą dyskusję. Temat? Przyszłość mediów publicznych. Debatę wywalczyli Agnieszka Holland, Jacek Bromski, Krzysztof Krauze i inni artyści, którzy kilka miesięcy temu zaprezentowali posłom własną koncepcję uzdrowienia TVP. PO najpierw ich pomysł poparła, by po kilku miesiącach zaprezentować własny projekt. Mniej kłopotliwy, bo taki, który nie wymaga długich prac w parlamencie. Tzw. mała nowela skupia się wokół jednej kwestii – rozwiązania rad nadzorczych w mediach publicznych i pozbycia się stamtąd ludzi kojarzonych z SLD i PiS.

PO twierdzi, że to remedium na skrajne upolitycznienie. – Chodzi tylko o przejęcie władzy – twierdzi Jacek Bromski, szef Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Artyści wytknęli politykom, że nowelizacja słowem nie wspomina o finansowaniu telewizji ani o misji. – Mam nadzieję, że po zwycięstwie w wyborach prezydenckich PO straci impet i nie będzie miała apetytu na szybkie przejęcie władzy w mediach, a zamiast tego skupi się na pracy nad kompleksową ustawą – mówi Bromski.

Ale PO tak łatwo nie odpuści. – Takiej agitacji politycznej w mediach publicznych nigdy nie było i należy z tym skończyć, więc nie wiem, skąd te nadzieje – mówi przewodnicząca sejmowej komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska. PO jest żądna odwetu za tę kampanię. – Propisowska propaganda w TVP nieomal kosztowała ich prezydencki fotel i nie zostawią tego – mówi jeden z polityków związanych z lewicą.

Z raportów Fundacji Batorego, która monitorowała kampanię w serwisach informacyjnych TVP, wynika, że Bronisław Komorowski był najczęściej negatywnie pokazywanym kandydatem na prezydenta. Najjaskrawiej różnice w prezentowaniu kandydatów było widać w „Wiadomościach”. W przedostatnim tygodniu kampanii flagowy serwis informacyjny TVP 1 nie pokazał ani jednego pozytywnego dla Komorowskiego materiału. Nie wyemitował też żadnego materiału negatywnego dla Kaczyńskiego. TVP dezawuuje ten dokument. Nazywa go antyraportem. – Wiarygodne są liczby, a z nich wynika, że to Komorowski był najczęściej pokazywanym w telewizji kandydatem – mówi Maciej Muzyczuk, szef biura zarządu TVP. I dodaje, że oni żadnych nieprawidłowości nie zauważyli.

Sęk w tym, że jego ocenę podzielają już chyba tylko pracownicy z molocha przy ul. Woronicza, zobowiązani do lojalności wobec pracodawcy. Eksperci i politycy są zaś zgodni, że w tej kampanii prezydenckiej to właśnie TVP była jednym z najbardziej zaangażowanych graczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj